5 zasad przy robieniu zdjęć produktowych

Fotografia produktowa powinna być sztuką samą w sobie. Świadome tego firmy inwestują w sztukę. Dzięki temu ich produkty mają podwójną siłę rażenia.

Każdy, kto chce coś sprzedać, coś namacalnego staje przed wyzwaniem pokazania tego czegoś. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale fotografia jest praktycznie językiem komunikacji. Internet zaś do płaszczyzna, na której ta komunikacja się odbywa.

Zacznijmy od tego czym jest fotografia produktowa. Najlepiej ją pokazać. Oto kilka zdjęć, które wykonałem na potrzeby tego “wykładu”. Mają formę reklam – dzięki temu są bardziej komunikatywne.

A teraz przejdźmy do porad – jak robić dobre zdjęcia produktowe.

Porada pierwsza – Jak nie umiesz to nie rób sam

To w zasadzie oczywiste ale ludzie mają z oczywistymi rzeczami największy problem. Istnieje taki paradoks, który jest przekleństwem świata współczesnych mediów społecznościowych mianowicie:

Nie znam się to się wypowiem.

Podobnie jest fotografią produktową. O.. zrobiłam coś. Bombkę, Bransoletkę, nalewkę, cokolwiek. Chcę ją pokazać. Ale pokazać tak, żeby był efekt WOW.

No to biorę aparat, stawiam na stole i strzelam fotki. I niewiele osób ma chwilę refleksji…

“hej, przecież ja się na tym nie znam. Lepiej poszukam fachowca”.

Znakomita większość tłucze zdjęcia, wrzuca do Internetu i czeka……

Nie będę tego wątku rozwijał dalej bo ciąg dalszy znasz – zawsze jest tak samo.

Porada druga – nie ufaj przyjaciołom

Z jakiegoś powodu postanawiasz robić zdjęcia samodzielnie – przyjmijmy, że postanawiasz jednak zainwestować w siebie i wykupujesz warsztaty i próbujesz własnych sił. To czasami daje dobry wyniki bo możesz odkryć w sobie kolejną pasję.

Czasami. Bo w 98% procentach przypadków efekt jest taki sam. Jeżeli jednak już decydujesz się na publikację tych fotografii gdziekolwiek, nie wsłuchuj się w komplementy przyjaciół i rodziny. To ludzie, którzy zawsze będą Ci życzyć dobrze. A to znaczy, że będą starać się zapewnić Ci komfort. A skoro to zdjęcie produktowe to ma sprzedawać. Przyjaciele i rodzina nie będą Klientami. I kółko się zamyka.

Pokaż to fachowcowi. A najlepiej wynajmij fachowca. Robienie rzeczy samemu i pokazywanie, że robię coś źle i to osłabia wizerunek mojego produktu to sygnał dla Klienta.

Jak to jest u mnie? Mam wypracowany mechanizm braku litości dla swoich nieudanych prac. Jeżeli cokolwiek mi się nie spodoba w zdjęciu, które wykonuję, fotografia natychmiast ląduje w koszu. Tak samo postępuję z portretami.

Ty jesteś fachowcem w swojej dziedzinie. I skupiaj się na tej dziedzinie bo inaczej ucierpi ta główna dziedzina. Motywacja zaś by coś robić samemu bo to mniejszy koszt (a gdzie większa jakość?) jest tak słaba, że aż bolą zęby. każdy doświadczony człowiek to chyba przerabiał.

Porada trzecia – zadaj sobie pytanie co chcesz osiągnąć

Czyli tak naprawdę zadaj sobie pytanie – po co to robisz.

Stoisz przed prostym dylematem: czy wiesz czego chcesz. Bo im dalej w las tym więcej drzew. Jeżeli zaczniesz robić zdjęcia sama nawet nie będziesz wiedzieć co robisz, po co robisz i jakich środków użyć aby uzyskać efekt, którego nie masz w głowie.

Jak w każdej dziedzinie – im dalej w las tym więcej drzew – ciągle do tego przysłowia wracam. Jak w przemyśle zbrojeniowym. Dla jednego nabój to nabój a dla tego, co się zna może być zapalający, burzący, penetrujący i może robić masę innych rzeczy.

To samo fotografia produktowa. Może to być zdjęcie produktu – o bluzka. I gacie. O but. To zdjęcia czysto informacyjne. Taka rzecz, tak wygląda i cześć. Najlepiej taką konfrontację widać na E-bay. Na Allegro już mniej….. Kiedy oglądasz bardzo dobre packshoty czyli proste ale dobre zdjęcia produktu (takie dokumentalne – but to but ale dobrze ustawiony i oświetlony i tylko on…czysta forma) a potem przeglądasz zdjęcia wykonane przez innych sprzedawców – komórką, przy koszmarnym świetle…. Trzeba być desperatem….. prawda?

Fotografia produktowa a raczej “martwe natury” nie są wymysłem naszych czasów. Już wkrótce zabiorę Cię na wycieczkę po historii malarstwa “produktowego” ale teraz zerknij tylko na jeden z obrazów. Może zrozumiesz o czym mówię. Autora zapewne znasz. Brawo. To Caravaggio.

A co ty chcesz osiągnąć?

W wielu przypadkach chcesz pokazać, że coś po prostu JEST. Prosta sprawa. Sam but. Sama puszka. Tu bardziej chodzi to to, że mało co jest do zepsucia. Oczywiście można spieprzyć absolutnie wszystko.

Bywa, że chcesz zrobić wrażenie. Inaczej – odkrywasz, że możesz zrobić wrażenie. Wielokrotnie tak miałem. Zaczynałem od dokumentu – tak może wyglądać Twój produkt. Ale może i tak. I wtedy było – WOW! Bywało, że szedłem drogą spokojną. Pozostawiałem Klientowi ścieżkę decyzyjną delikatnie go popychając. W efekcie Klient się angażował i był sprawcą tego, co się działo przed moim obiektywem. Taka metoda jest bardzo dobra, bo poczucie zaangażowania mobilizuje.

I znacznie lepiej jest tworzyć wrażenie bo wtedy masz dwa uderzenia – świetna fotografia i produkt. Świetna fotografia ciągnie produkt. Tak jak w każdego rodzaju fotografii. I filmie.

Porada czwarta – testuj skutecznie

Jak już ustaliliśmy, fotografia produktowa ma sprzedawać Twój produkt.

Jeżeli powstaje np. 40 fotografii produktowych skąd wiesz, że akurat ta będzie “sprzedawała”? Twoje własne przekonanie, że jest atrakcyjna to za mało.

No własnie. Musisz przetestować. Ale znowu – nie dawaj tego do testowania znajomym, przyjaciołom a już w żadnym przypadku nie wrzucaj tego na żadne grupy sympatyków czegoś tam. Czemu? Dostaniesz totalny chaos i groch z kapustą. Tej się podoba to, tamtej siamto a jeszcze innej owamto. Plus masa wynurzeń osobistych bo akurat nikt nich nie słucha to wygadają się Tobie. A Ciebie interesuje wartość statystyczna….

Ja mam swoje metody, kiedy chcę sprawdzić co działa najlepiej. Często realizuję kampanie reklamowe w mediach społecznościowych. Nigdy nie pytam “Jak Wam się podoba”. Buduję profesjonalną kampanię której celem nie jest biznes a sprawdzenie, co przyciąga. Wielokrotnie zdziwiłem się efektami. Ty również się zdziwisz.

Kiedy masz już faworyta publiczności (czyste liczby a nie ględzenie w grupach na FB, z którego nic nie wynika) uruchamiasz kampanię właściwą i korzystając z tych zdjęć tworzysz materiały marketingowe. Bo już wiesz, że działają. Mają coś w sobie. Uruchamiają jakieś mechanizmy. Czy warto jest analizować jakie to mechanizmy? Warto, jeżeli chcesz procesy odtwarzać.

Porada piąta – wysyłaj jasne sygnały

Działania to nic innego jak sygnały. Kiedy produkujesz plecaki – może i całkiem fajne ale tak fatalnie sfotografowane, że wyglądają paskudnie (przykład z życia wzięty z Internetu – takich jest cała masa) wysyłasz sygnał. A jaki to sygnał?

Ano taki:

Hej, produkuję plecaki. Uwierz mi, są dobre. Zaoszczędziłam na zdjęciach bo przecież jak wygląda plecak każdy wie. Zrobiłam je sama.

To jest Twój sygnał. Zrobiłaś fatalne zdjęcia. Powiedziałbym paskudne. To Twój produkt – Twoja sprawa. Do momentu kiedy nie jesteś moim Klientem mam to w nosie. Ale Twoi Klienci to widzą.

Zauważ, że Internet pełen jest nawet kiepskich produktów ale bardzo ciekawie sfotografowanych.

I jest tak: w czymś się specjalizujesz. Robisz to dobrze. Produkujesz coś ultra fajnego. A potem paskudzisz to swoimi koszmarnymi fotografiami.

I żeby było jasne. To nie jest kryptoreklama. To ma Ci uświadomić, że gdzieś blisko Ciebie w Twoim mieście jest jakiś fotograf, który tak jak Ty specjalizujesz się w produkcji swetrów – specjalizuje się w pokazywaniu ich w sposób ultra ciekawy.

To też do Ciebie – fotografie – abyś mówił wprost. Jak widzisz coś kiepskiego to jest to coś kiepskiego. Jak temu komuś powiesz – Hej, to kiepskie jest, czemu to pokazujesz, czemu osłabiasz swój produkt – trafisz na dwa typy reakcji:

Pierwsza:

Kierowana przez EGO – a co Ty mi będziesz ględził, jak śmiesz wogóle krytykować ty patafianie, chamie bezczelny. To ja się staram…..

(tu nawet nie trać czasu na dyskusje)

Druga:

Szukałam fajnego fotografa ale nie znalazłam. A chcę to fajnie pokazać.

I masz pole do rozmowy. Jak obydwoje pokierujecie rozmowę na TEMAT a nie na odczuwanie to będzie z korzyścią dla tematu. A potem jak zdjęcia będą mega przyjdzie pora na odczuwanie.

I to w zasadzie wszystko.

Ach i porada bonusowa:

Porada szósta – bonusowa – Szukaj inspiracji i sam inspiruj

Fotografia to taka dziedzina, w której możesz znaleźć mnóstwo dziadostwa i nieco cudowności. I dla tej cudowności to dziadostwo stanowi tło, na którym się wyróżnia.

Ty szukaj tego, co Cię zachwyci. A potem szukaj sposoby by to odtworzyć a ptoem robić – mieć – lepsze.

Znajdź fotografa, który zaintryguje się Twoim produktem i uczyni go arcyciekawym przedmiotem pożądania. Ale skupcie się na tworzeniu ciekawych prac – nie oceniajcie ich w kategoria “dobra, zła”. ustalcie czytelne metody komunikacji. “Akceptuję”. A jeżeli “Podoba mi się” przy jego eksperymentach to rozwijaj dlaczego.

I rzucaj mu kolejne wyzwania. I tak krok po kroku stworzycie coś fenomenalnego.

Ot, i cały poradnik.

Co masz fajnego do sfotografowania?

Jestem najlepszym żyjącym fotografem….
Inspiruje mnie malarstwo w jego najlepszym wydaniu.

A na poważnie (kurczę, naprawdę jestem najlepszym…)

Jeżeli znalazłeś coś o sobie i szukasz kogoś, kto Ci pomoże, śmiało pisz.

panfotograf007@gmail.com

Author: Pan Fotograf

Zawodowy fotograf. Fotografia kulinarna i produktowa. Portret wizerunkowy. Portret kobiecy zmysłowy.

Napisz swój komentarz

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s