Sesja z wężem na ramieniu

Marta to przykład dojrzałej kobiety, która czerpie radość z patrzenia na siebie jak i z tego, że inni patrzą na nią. Dołożyłem starań aby wydobyć z nią cechy, o istnienie których sama się nie podejrzwała.

Dziś będzie o sesji z Martą. Żeby Cię nie denerwować uspokajam: wąż miał postać tatuażu. Był piękny, groźny i wielki. Tak go zapamiętałem.

Zaczęliśmy późno bo jak pamiętam miałem kłopot z dojechaniem i trafieniem. Musisz wiedzieć, że przyjeżdżam do osoby, którą fotografuję. Taką mam metodę pracy i działa doskonale. Większość osób dobrze czuje się u siebie a ja nie jest traktowany jak intruz a jak dostojny gość. Poza tym mam dostęp do Twojej szafy!

Zaczęliśmy późno. Ale i późno skończyliśmy.

Marta to dojrzała kobieta o charakterystycznej urodzie. Przez cały czas sesji jak i długo po niej pytała mnie, gdzie jest ta kobieca zmysłowość, którą ja widzę. Jednak wydobyłem ją czego dowodem jest reakcja na jej fotografie na mojej stronie Facebook “Fotografia kobieca“.

portret zmysłowy www.mrphotogrpherlondon.com

Marta przygotowała kilka strojów. Bardzo dobrze, że nie było ich za dużo. Na początek zawsze preferuję koszulę lub podkoszulek – najlepiej biały – i jeansy. To luźny ale wyrazisty strój. Od niego zaczynam i na nim kończę. Dzięki swojej wyrazistości widać, jak bardzo kobieta jest odmieniona po sesji – swobodna, pewna siebie, radosna, chętna na więcej zdjęć.

Pozostałe stroje to ciemne suknie oraz kilka rodzajów kolczyków. Suknie różniły się krojem oraz zakresem odsłonięcia pleców i ramion. Finałem była biała koszulka, która została zmysłowo zsuięta z jednego ramienia aby właśnie pokazać węża.

Końcowy absolutnie akcent to portret z kotem. Kotów było kilka jednakże ten był najbardziej chętny do pozowania.

Koci portret został wykonany ponownie w jeansach i koszuli. To – jak już wspominałem – klasyczny motyw, który stosuję.

Sesja była podzielona na rodzinną i kobiecą. Fotografowałem z przerwami, aby dać moim modelom chwilę wytchnienia. Przecież stali po raz pierwszy przed moim obiektywem. Ale poradzili sobie wspaniale.

Kiedy wykonaliśmy założenia sesji rodzinnej zajęliśmy się gwiazdą wieczoru. Młodzież zaś już wyczerpana zajęła się swoimi sprawami. Co chwila dołączał ktoś aby mieć jeszcze jedno zdjęcie z mamą, na którą od tej pory parzył będzie zapewne inaczej.

Była to niezwykle udana sesja we wspaniałej, pozytywnej atmosferze. Z radością ją powtórzę. Bardzo lubię proces przemiany, jaki ma miejsce podczas sesji. Początkowe napięcie, niedowierzanie w swoje siły a potem napływająca pewność siebie i otwarcie wraz z postępującymi sukcesami.

Zapraszam do umawiania sesji.

Napisz do mnie jeżeli chcesz

mieć dobre zdjęcia

Mój Mail
+48 501105098

Jak uwodzić kobietę metodą na fotografa

Skuteczne uwodzenie polega na demonstrowaniu swoich umiejętności tak, abyś partnerkę zaangażował.

Mówi się, że fotograf to ma klawe życie. Bo ma aparat a dziewczyny lubią pozować. Więc siłą rzeczy nie może opędzić się od adoratorek. Może coś w tym i jest. Ale dziś opowiem Ci o metodzie podrywu na fotografa, która jest zupełnie inna niż pozowanie. To pokaz Twoich umiejętności i zaangażowanie.

fotografia kulinarna

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Dziś opowiem Ci o tym, jak romansować za pomocą zdjęć.

Demonstracja Twoich umiejętności to klucz

Obejrzyj uważnie ten film.

Zapewniam Cię, że po takim pokazie Twój romans będzie trwał i trwał. I będziesz dawcą przyjemności…

Czego Ci potrzeba?

Zaczynasz od zaproszenia kobiety na dobre prosecco. Dodaj, że pokażesz jej zupełnie nowatorskie metody picia tego trunku.

Tymczasem musisz się zaopatrzeć w:

Butelkę prosecco albo kilka

Kieliszek – na dość stabilnej stopce i możliwie elegancki. Ważne – powinien był gładki, bez wzorków. Inaczej wzorki czy szlify zakłócą przekaz.

Aparat – najlepiej lustrzankę.

Pamiętaj – ostrość ustawiasz na manual zaś aparat stawiasz na statywie!

Zakładam, że masz sprzęt…..

Lampa błyskowa lub jeżeli już wiesz o co chodzi – dwie.

Stawiasz je na stopkach – eksperymentuj. każde ustawienie da inny efekt.

Blenda, którą rozbierzesz bo potrzebujesz modyfiktora światła.

Wyzwalacz albo zdalny albo na kabelku. W tym jest cała zabawa.

Tło najlepiej czarne.

Dużo papierowych ręczników.

Będzie mokro więc otocz kieliszek na ile możesz ręcznikiem ale tak, aby nie wchodził Ci w kadr!

Ustawienie

Kiedy już jesteście razem opowiadasz jakie to cuda jej pokażesz. Ważne, abyś ją zaangażował w to co będzie się działo.

Ustawiasz tło. Przed tłem stawiasz stolik – wymiar 50 x 50 cm wystarczy znakomicie.

Ustawiasz na stole kieliszek i nalewasz nieco Prosecco.

Dolewasz aż będzie wypełniony.

Czekasz aż Prosecco się uspokoi.

Umieszczasz owoce aby było ciasno…..

To dobry moment aby wręczyć partnerce wyzwalacz. Ty wrzucasz owoce ona robi zdjęcia.

Wrzucasz owoce a partnerka wciska przycisk. Ty oczywiście wszystko ustawiasz wcześniej. Nie ma ryzyka, że ona cokolwiek zepsuje.

Każde zdjęcie dostarczy Wam niezapomnianych emocji.

Potem wyjmujesz owoce i wypełniasz kieliszek do końca … i jeszcze dalej….

Patrzysz jak prosecco wije się po kieliszku a bąbelki otaczają kieliszek.

Twoja partnerka robi zdjęcia i zachwyca się ty, co się dzieje z eksplodującym Prosecco.

Wlewasz całą resztę butelki a ona cały czas robi zdjęcia.

To wspaniała zabawa – nikt przecież na co dzień nie rozlewa prosecco na stół. A tak wiele się dzieje…

Zapewniam Cię, że takie widowisko wspaniale nastraja do upojnego wieczoru.

Będziecie długo i wielokrotnie oglądali zdjęcia Prosecco, które strzela i wypływa.

Może nawet będzie to inspiracją do wielu innych eksperymentów.

Udanej zabawy!

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu.

sprzedaż usług fotograficznych

Robert Gołębiewski – Chef Photographer
Fotograf – portret, produkt, kulinaria.
Napisz do mnie: Mój e-mail


Sesja w Łazienkach czyli nieco pleneru

W tej sesji opowiedziałem historię romansu, miłości, zagubienia i odnalezienia. Myślę, że było w tym też dużo o lękach samotności. Ale przede wszystkim chciałem pokazać dwoje pięknych ludzi.

Nie widzisz ale i tak dostrzegasz

Patrzymy ale nie widzimy. Zdjęcie produktowe powinno żyć własnym życiem i zachwycać formą. Dopiero po pierwszych zachwycie powinniśmy analizować na co patrzymy.

Sesja z wężem na ramieniu

Marta to przykład dojrzałej kobiety, która czerpie radość z patrzenia na siebie jak i z tego, że inni patrzą na nią. Dołożyłem starań aby wydobyć z nią cechy, o istnienie których sama się nie podejrzwała.

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #4 – polaroid

Salvadore Dali t jeden z najsłynniejszych malarzy a jednocześnie wspaniały … marketingowiec. Wykreował siebie i przybliżył wielu ludziom świat sztuki. Jego twarz w reklamie to mistrzostwo.

Polaroid to przede wszystkim aparat ze zdjęciami w sekundę. Dziś – w świecie smartfonów i miliardów obrazów w Internecie wszystko wydaje się oczywiste. Ale w roku 1958 wszystko było inaczej. I Trzeba było wszystko wymyślać.

fotografia kulinarna

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

Polaroid

Za tą kampanią reklamową stał człowiek, który przedefiniował reklamę z użyciem fotografii. Po jego wejściu w reklamę nic już nie było takie jak wcześniej.

Helmut Krone.

Geniusz reklamy. O nim będzie później gdyż to postać, której należą się specjalne względy.

Krone wykorzystał fotografię Betra Sterna – genialny portret genialnego artysty. Artysty, który przecież wykreował się sam. Stworzył swoją postać – swój wizerunek.

Ważne, abyś pamiętał lub pamiętała: on to właśnie jest autorem koncepcji, że każda idea wymaga opakowania. każdy koncept nawet najciekawszy musi zostać podany wraz z interesującym otoczeniem.

Polaroid

Jest to jedna z najlepszych reklam wszechczasów.

Ale o co chodzi?

Reklama Polaroida to reklama aparatu, który w 90 sekund daje gotowe zdjęcie. Jest rok 1958. Aparat tego typu stanowi przełom technologiczny. Ale trzeba do niego przekonać Klientów.

W modelu reakcji konsumenckich ta reklama najlepiej pokazuje cały schemat – od Świadomości przez Wiedzę i Sympatię po przekonanie i Zakup.

Wnioski

Jeżeli zamierzasz być twarzą kampanii reklamowych swojej firmy – wykreuj się w sposób przemyślany i zrób z siebie kogoś, kto wzbudza sympatię a nawet życzliwy uśmiech.

Jeżeli masz pokazywać swoje nadęte oblicze lepiej popracuj, poćwicz bo więcej zrobisz złego niż dobrego. Kiedy więc chcesz wprowadzić postać, niech to będzie postać nietuzinkowa ale związana z obrazem.

Dali był malarzem – Polaroid tworzył obrazy. Kiedy widzisz dziś celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani czy uważasz, że podnoszą wartość reklamowanego produktu?

Nie, nie podnoszą. Jedyne co robią to zarabiają. Zanim zainwestujesz w reklame choćby grosz przemyśl strategię. Własnie tę reklamę będą oglądali Twoi Klienci.



  • Sesja w Łazienkach czyli nieco pleneru
    W tej sesji opowiedziałem historię romansu, miłości, zagubienia i odnalezienia. Myślę, że było w tym też dużo o lękach samotności. Ale przede wszystkim chciałem pokazać dwoje pięknych ludzi.
  • Nie widzisz ale i tak dostrzegasz
    Patrzymy ale nie widzimy. Zdjęcie produktowe powinno żyć własnym życiem i zachwycać formą. Dopiero po pierwszych zachwycie powinniśmy analizować na co patrzymy.
  • Sesja z wężem na ramieniu
    Marta to przykład dojrzałej kobiety, która czerpie radość z patrzenia na siebie jak i z tego, że inni patrzą na nią. Dołożyłem starań aby wydobyć z nią cechy, o istnienie których sama się nie podejrzwała.
sprzedaż usług fotograficznych

Robert Gołębiewski – Chef Photographer
Fotograf – portret, produkt, kulinaria.
Napisz do mnie: Mój e-mail

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #3 – pyszna czekolada godiva

W przypadku czekoladek mniej często znaczy więcej. Tu tak właśnie jest.

Bardzo często mniej znaczy więcej. Ma to szczególne zastosowanie w przypadku czekolady i pralinek. Przekaz marketingowy pralinek i czekoladek wymaga aby postawić na oszczędność wyrazu. Ale jaką oszczędność….

fotografia kulinarna

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

CZEKOLADKI GODIVA

Cztery czekoladki. Łyżeczka. Ciemne tło i oświetlenie punktowe.

Doskonała fotografia. Subtelna gra cieni. Na dole tekst i logo.

Nie wnikając na ile może być to efekt edycji w programie zwyczajnie się zachwycam.

Wkrótce postaram się odtworzyć ten układ w podobnej formie.

Ale o co chodzi?

Firma Godiva to biznes z tradycjami. Założona w Belgii w roku 1926 wkrótce będzie obchodziła stulecie.

Firma ma wiele bo ponad 100 butików na całym świecie – pierwsze otwarto przy 5-tej Alei w Nowym Jorku a zaraz potem w Tokio.

W roku 1968 firma otrzymała z rąk rodziny królewskiej tytuł ambasadora belgijskiej kultury – wspaniały tytuł w uznaniu zasług.

Postawiono na prostotę

Pralinki mają do siebie to, że są niewielkie a przez to ustawne. Jak warcaby czy guziki. Można je fotografować od góry i pod kątem 45 stopni. Reklamy Godivy właśnie takie kąty wykorzystują najbardziej.

Wnioski

Wejdź na stronę firmy Godiva i zerknij na metody prezentacji produktów.

jeżeli planujesz robić czekoladę pamiętaj, że obowiązuje Cię zasada:

IM MNIEJ TYM WIĘCEJ

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #2 – SUNKIST

Sunkist to jedna z pierwszych firm, które świadomie tworzą markę owoców, które uprawiają – cytryny i pomarańcze.

Czasami firmy decydują się na użycie głównego motywu w towarzystwie zupełnie innych form graficznych. Ta mieszanka – jeżeli wykorzystana proporcjonalnie – daje fenomalne wyniki. Oto przykład.

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

SUNKIST

Oto materiał graficzny:

cytryna

Zastosowano subtelną mieszankę – ilustracji barwnej – w prawym górnym rogu. Pozostałe ilustracje są czarnobiałymi rysunkami gdzie jedynie cytryna jest pokolorowana.

Cytryna w prawym górnym roku jest taka, że aż się chce ją wyssać.

Ale o co chodzi?

Nazwa Sunkist to fonetyczny zapis słowa “Sunkissed” czyli dosłownie “Pocałowane przez słońce”.

Firma powstała w 1893 w Kaliforni i jako jeden z pierwszych biznesów dynamicznie skupiła się na reklamowaniu swoich produktów w ciekawy i niecodzienny sposób.

Postawiono na smak i apetyt ale….

Firma Sunkist rozpoczęła dynamiczne reklamowanie owoców już w roku 1908. Należy pamiętać, że gdyby nie kryzys jak 20-tych dwudziestego wieku nie wiadomo gdzie świat znajdowałby się dziś….

W roku 1926 Sunkist rozpoczyna jako pierwsza firma reklamowanie pomarańczy – brandując każdy owoc indywidualnym opakowaniem – tak jak cytryny z powyższej reklamy.

Zaangażowanie

W reklamie jaką pokazuję znajdziesz jeszcze jedną ciekawą rzecz – zaangażowanie.

Zauważ, co napisamo w głównym przekazie – a jest rok 1916 (uważam, że marketing w początkach XX wieku stał na niezwykle wysokim poziomie):

W reklamie Klient proszony jest o przesłanie tej reklamy – a zwrotnie otrzymamy książeczkę z kolejnymi ośmioma przepisami.

Klient proszony jest o to, aby w każdym sklepie pytał o markę Sunkist. Angażowanie!

Cytryny są hodowane z wykorzystaniem wiedzy naukowej – a po zbiorach starannie myte, czyszczone i pakowane oraz w końcu wysyłane do dealerów – każda w osobnym papierku.

Wnioski

Firma istnieje do dziś i doskonale sobie radzi.

Jeżeli chcesz wejdź na www.sunkist.com i przekonaj się sam.

Leki, ulotny styl reklamowania zachwyca do dziś.

Aż ślina cieknie kiedy patrzy się na tę reklamę.

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #1 – KFC

Jest rok 2018. Trudno może w to uwierzyć ale odnoga KFC działająca w Wielkiej Brytanii praktycznie przestała mieć dostęp do kurczaków. Kurczaki po prostu “wyszły”. Problem z zaopatrzeniem plus kilka innych czynników. Ale efekt prosty – nie ma….

Każda udana reklama składa się z szeregu elementów. Są to najczęściej projekt ogólny, koncepcja, scenariusz, grupa docelowa, cel jaki ma osiągnąć i narzędzia. Jednym z takich narzędzi jest fotografia. Czyli zdjęcie. Bez dobrej fotografii reklama po prostu nie istnieje. Przeglądając historię marketingu napotkasz udane, bardzo dobre i rewelacyjne zdjęcia.

Jednak o sile zdjęcia w marketingu świadczy jego wykorzystanie. Samo zdjęcie – niezależnie od tego jak udane technicznie i nastrojowo – jest jedynie punktem wyjścia.

Przespacerujmy się po najciekawszych reklamach w historii marketingu i popatrzmy na zdjęcia, jakie im towarzyszyły.

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

Na początek

KFC

Oto fotografia:

Wydaje się, że nic szczególnego. Jednak to tylko pozory.

Technicznie – wszystko prawidłowo. Ciekawe tło – w kolorze firmy.

Obiekt zorientowany centralnie. Jest logo..jest napis…..

A teraz nieco informacji z rozdziału….

Ale o co chodzi?

Jest rok 2018. Trudno może w to uwierzyć ale odnoga KFC działająca w Wielkiej Brytanii praktycznie przestała mieć dostęp do kurczaków. Kurczaki po prostu “wyszły”. Problem z zaopatrzeniem plus kilka innych czynników. Ale efekt prosty – nie ma….

W biznesie dzieją się różne rzeczy. Firmy Public Relations muszą radzić sobie z różnymi sytuacjami. Najgorszymi są rzecz jasna gaszenie problemów wizerunkowych w kryzysie. Ale to? Dostawca nie dał rady dostarczyć kurczakow. Zakładam, że w agencji Mother London – bo tak się nazywali – turlali się ze śmiechu. Ale do rzeczy…. Trzeba było coś zrobić…

Paradoksalnie można było tego zostawić bez komentarza. Bez reakcji – w tym wypadku “zakrycia” za moment ruszyłby marketing wirusowy, memy i mnóstwo innych społecznościowych sytuacji nad którymi nie dałoby rady zapanować…. a które wykorzystałaby konkurencja.

Agencja wymyśliła więc przykrywkę odwracającą uwagę.

Przecież wszyscy wiedzą, że kurczaków nie ma. Jak wciągnąć Klientów w problem i zaangażować?

Postawiono na humor.

Zrobiono zdjęcie pustego wiaderka i resztek. Jak widziałeś lub widziałaś wcześniej.

Wykupiono całostronicowe reklamy w gazecie Metro, która ma duży zasięg – jak nazwa wskazuje jest powszechnie czytana w metrze. Biorąc pod uwagę to, że Anglicy mają zwyczaj zostawiania gazet na siedzeniach a kolejni pasażerowie czytają – zasięg jest wielki. Plus rzecz jasna zasięg samej sieci metra. Te kampanie są ultra skuteczne.

KFC?

Myślisz sobie – no i co w tym takiego odkrywczego?

Jeżeli zerkniesz na logo zauważysz, że sprytnie przestawiono litery.

Zamiast KFC wstawiono FCK co jednoznacznie sugeruje “wk*rwienie”.

Pod zdjęciem firma wyrażała swoje przeprosiny za zaistniałą sytuację.

Humor to fantastyczna broń jeżeli obiektem żartów czynisz siebie – swoje słabości, wpadki, niedoskonałości.

Wnioski

Krótki brief kampanii obejmował głównie przykrycie problemu zaopatrzeniowego. I zakorkowanie negatycznego wizerunku.

Chodziło o to, aby tematem było F*CK a nie brak kurczaków – co skutecznie osiągnięto.

Marka nie ucierpiała – wręcz przeciwnie. Jej postrzeganie było lepsze szczególnie w czasach, gdy korporacyjna poprawność męczyła.

Jak widzisz, zdjęcie, które wydaje się proste może być potężnym narzędziem w walce marketingowej potężnego koncernu.

5 zasad przy robieniu zdjęć produktowych

Fotografia produktowa powinna być sztuką samą w sobie. Świadome tego firmy inwestują w sztukę. Dzięki temu ich produkty mają podwójną siłę rażenia.

Każdy, kto chce coś sprzedać, coś namacalnego staje przed wyzwaniem pokazania tego czegoś. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale fotografia jest praktycznie językiem komunikacji. Internet zaś do płaszczyzna, na której ta komunikacja się odbywa.

Zacznijmy od tego czym jest fotografia produktowa. Najlepiej ją pokazać. Oto kilka zdjęć, które wykonałem na potrzeby tego “wykładu”. Mają formę reklam – dzięki temu są bardziej komunikatywne.

A teraz przejdźmy do porad – jak robić dobre zdjęcia produktowe.

Porada pierwsza – Jak nie umiesz to nie rób sam

To w zasadzie oczywiste ale ludzie mają z oczywistymi rzeczami największy problem. Istnieje taki paradoks, który jest przekleństwem świata współczesnych mediów społecznościowych mianowicie:

Nie znam się to się wypowiem.

Podobnie jest fotografią produktową. O.. zrobiłam coś. Bombkę, Bransoletkę, nalewkę, cokolwiek. Chcę ją pokazać. Ale pokazać tak, żeby był efekt WOW.

No to biorę aparat, stawiam na stole i strzelam fotki. I niewiele osób ma chwilę refleksji…

“hej, przecież ja się na tym nie znam. Lepiej poszukam fachowca”.

Znakomita większość tłucze zdjęcia, wrzuca do Internetu i czeka……

Nie będę tego wątku rozwijał dalej bo ciąg dalszy znasz – zawsze jest tak samo.

Porada druga – nie ufaj przyjaciołom

Z jakiegoś powodu postanawiasz robić zdjęcia samodzielnie – przyjmijmy, że postanawiasz jednak zainwestować w siebie i wykupujesz warsztaty i próbujesz własnych sił. To czasami daje dobry wyniki bo możesz odkryć w sobie kolejną pasję.

Czasami. Bo w 98% procentach przypadków efekt jest taki sam. Jeżeli jednak już decydujesz się na publikację tych fotografii gdziekolwiek, nie wsłuchuj się w komplementy przyjaciół i rodziny. To ludzie, którzy zawsze będą Ci życzyć dobrze. A to znaczy, że będą starać się zapewnić Ci komfort. A skoro to zdjęcie produktowe to ma sprzedawać. Przyjaciele i rodzina nie będą Klientami. I kółko się zamyka.

Pokaż to fachowcowi. A najlepiej wynajmij fachowca. Robienie rzeczy samemu i pokazywanie, że robię coś źle i to osłabia wizerunek mojego produktu to sygnał dla Klienta.

Jak to jest u mnie? Mam wypracowany mechanizm braku litości dla swoich nieudanych prac. Jeżeli cokolwiek mi się nie spodoba w zdjęciu, które wykonuję, fotografia natychmiast ląduje w koszu. Tak samo postępuję z portretami.

Ty jesteś fachowcem w swojej dziedzinie. I skupiaj się na tej dziedzinie bo inaczej ucierpi ta główna dziedzina. Motywacja zaś by coś robić samemu bo to mniejszy koszt (a gdzie większa jakość?) jest tak słaba, że aż bolą zęby. każdy doświadczony człowiek to chyba przerabiał.

Porada trzecia – zadaj sobie pytanie co chcesz osiągnąć

Czyli tak naprawdę zadaj sobie pytanie – po co to robisz.

Stoisz przed prostym dylematem: czy wiesz czego chcesz. Bo im dalej w las tym więcej drzew. Jeżeli zaczniesz robić zdjęcia sama nawet nie będziesz wiedzieć co robisz, po co robisz i jakich środków użyć aby uzyskać efekt, którego nie masz w głowie.

Jak w każdej dziedzinie – im dalej w las tym więcej drzew – ciągle do tego przysłowia wracam. Jak w przemyśle zbrojeniowym. Dla jednego nabój to nabój a dla tego, co się zna może być zapalający, burzący, penetrujący i może robić masę innych rzeczy.

To samo fotografia produktowa. Może to być zdjęcie produktu – o bluzka. I gacie. O but. To zdjęcia czysto informacyjne. Taka rzecz, tak wygląda i cześć. Najlepiej taką konfrontację widać na E-bay. Na Allegro już mniej….. Kiedy oglądasz bardzo dobre packshoty czyli proste ale dobre zdjęcia produktu (takie dokumentalne – but to but ale dobrze ustawiony i oświetlony i tylko on…czysta forma) a potem przeglądasz zdjęcia wykonane przez innych sprzedawców – komórką, przy koszmarnym świetle…. Trzeba być desperatem….. prawda?

Fotografia produktowa a raczej “martwe natury” nie są wymysłem naszych czasów. Już wkrótce zabiorę Cię na wycieczkę po historii malarstwa “produktowego” ale teraz zerknij tylko na jeden z obrazów. Może zrozumiesz o czym mówię. Autora zapewne znasz. Brawo. To Caravaggio.

A co ty chcesz osiągnąć?

W wielu przypadkach chcesz pokazać, że coś po prostu JEST. Prosta sprawa. Sam but. Sama puszka. Tu bardziej chodzi to to, że mało co jest do zepsucia. Oczywiście można spieprzyć absolutnie wszystko.

Bywa, że chcesz zrobić wrażenie. Inaczej – odkrywasz, że możesz zrobić wrażenie. Wielokrotnie tak miałem. Zaczynałem od dokumentu – tak może wyglądać Twój produkt. Ale może i tak. I wtedy było – WOW! Bywało, że szedłem drogą spokojną. Pozostawiałem Klientowi ścieżkę decyzyjną delikatnie go popychając. W efekcie Klient się angażował i był sprawcą tego, co się działo przed moim obiektywem. Taka metoda jest bardzo dobra, bo poczucie zaangażowania mobilizuje.

I znacznie lepiej jest tworzyć wrażenie bo wtedy masz dwa uderzenia – świetna fotografia i produkt. Świetna fotografia ciągnie produkt. Tak jak w każdego rodzaju fotografii. I filmie.

Porada czwarta – testuj skutecznie

Jak już ustaliliśmy, fotografia produktowa ma sprzedawać Twój produkt.

Jeżeli powstaje np. 40 fotografii produktowych skąd wiesz, że akurat ta będzie “sprzedawała”? Twoje własne przekonanie, że jest atrakcyjna to za mało.

No własnie. Musisz przetestować. Ale znowu – nie dawaj tego do testowania znajomym, przyjaciołom a już w żadnym przypadku nie wrzucaj tego na żadne grupy sympatyków czegoś tam. Czemu? Dostaniesz totalny chaos i groch z kapustą. Tej się podoba to, tamtej siamto a jeszcze innej owamto. Plus masa wynurzeń osobistych bo akurat nikt nich nie słucha to wygadają się Tobie. A Ciebie interesuje wartość statystyczna….

Ja mam swoje metody, kiedy chcę sprawdzić co działa najlepiej. Często realizuję kampanie reklamowe w mediach społecznościowych. Nigdy nie pytam “Jak Wam się podoba”. Buduję profesjonalną kampanię której celem nie jest biznes a sprawdzenie, co przyciąga. Wielokrotnie zdziwiłem się efektami. Ty również się zdziwisz.

Kiedy masz już faworyta publiczności (czyste liczby a nie ględzenie w grupach na FB, z którego nic nie wynika) uruchamiasz kampanię właściwą i korzystając z tych zdjęć tworzysz materiały marketingowe. Bo już wiesz, że działają. Mają coś w sobie. Uruchamiają jakieś mechanizmy. Czy warto jest analizować jakie to mechanizmy? Warto, jeżeli chcesz procesy odtwarzać.

Porada piąta – wysyłaj jasne sygnały

Działania to nic innego jak sygnały. Kiedy produkujesz plecaki – może i całkiem fajne ale tak fatalnie sfotografowane, że wyglądają paskudnie (przykład z życia wzięty z Internetu – takich jest cała masa) wysyłasz sygnał. A jaki to sygnał?

Ano taki:

Hej, produkuję plecaki. Uwierz mi, są dobre. Zaoszczędziłam na zdjęciach bo przecież jak wygląda plecak każdy wie. Zrobiłam je sama.

To jest Twój sygnał. Zrobiłaś fatalne zdjęcia. Powiedziałbym paskudne. To Twój produkt – Twoja sprawa. Do momentu kiedy nie jesteś moim Klientem mam to w nosie. Ale Twoi Klienci to widzą.

Zauważ, że Internet pełen jest nawet kiepskich produktów ale bardzo ciekawie sfotografowanych.

I jest tak: w czymś się specjalizujesz. Robisz to dobrze. Produkujesz coś ultra fajnego. A potem paskudzisz to swoimi koszmarnymi fotografiami.

I żeby było jasne. To nie jest kryptoreklama. To ma Ci uświadomić, że gdzieś blisko Ciebie w Twoim mieście jest jakiś fotograf, który tak jak Ty specjalizujesz się w produkcji swetrów – specjalizuje się w pokazywaniu ich w sposób ultra ciekawy.

To też do Ciebie – fotografie – abyś mówił wprost. Jak widzisz coś kiepskiego to jest to coś kiepskiego. Jak temu komuś powiesz – Hej, to kiepskie jest, czemu to pokazujesz, czemu osłabiasz swój produkt – trafisz na dwa typy reakcji:

Pierwsza:

Kierowana przez EGO – a co Ty mi będziesz ględził, jak śmiesz wogóle krytykować ty patafianie, chamie bezczelny. To ja się staram…..

(tu nawet nie trać czasu na dyskusje)

Druga:

Szukałam fajnego fotografa ale nie znalazłam. A chcę to fajnie pokazać.

I masz pole do rozmowy. Jak obydwoje pokierujecie rozmowę na TEMAT a nie na odczuwanie to będzie z korzyścią dla tematu. A potem jak zdjęcia będą mega przyjdzie pora na odczuwanie.

I to w zasadzie wszystko.

Ach i porada bonusowa:

Porada szósta – bonusowa – Szukaj inspiracji i sam inspiruj

Fotografia to taka dziedzina, w której możesz znaleźć mnóstwo dziadostwa i nieco cudowności. I dla tej cudowności to dziadostwo stanowi tło, na którym się wyróżnia.

Ty szukaj tego, co Cię zachwyci. A potem szukaj sposoby by to odtworzyć a ptoem robić – mieć – lepsze.

Znajdź fotografa, który zaintryguje się Twoim produktem i uczyni go arcyciekawym przedmiotem pożądania. Ale skupcie się na tworzeniu ciekawych prac – nie oceniajcie ich w kategoria “dobra, zła”. ustalcie czytelne metody komunikacji. “Akceptuję”. A jeżeli “Podoba mi się” przy jego eksperymentach to rozwijaj dlaczego.

I rzucaj mu kolejne wyzwania. I tak krok po kroku stworzycie coś fenomenalnego.

Ot, i cały poradnik.

Co masz fajnego do sfotografowania?

Jestem najlepszym żyjącym fotografem….
Inspiruje mnie malarstwo w jego najlepszym wydaniu.

A na poważnie (kurczę, naprawdę jestem najlepszym…)

Jeżeli znalazłeś coś o sobie i szukasz kogoś, kto Ci pomoże, śmiało pisz.

panfotograf007@gmail.com

Po co ci zdjęcie biznesowe?

Zastanawiasz się po ci tak naprawdę zdjęcie biznesowe? Fotografia wizerunkowa? Oto kilka powodów, dla których warto mieć dobry portret wizerunkowy.

Zapewne wielokrotnie zastanawiasz się nad tym – po jasną cholerę mi zdjęcia biznesowe.

Najpierw zaproszę Cię na najnowszy film.

Zobaczysz w nim przegląd portretów oraz odpowiedzi na pytania, które często się pojawiają.

A teraz do rzeczy…

Po co Ci zdjęcia biznesowe? Portret? Jak go wykorzystać?

Patrzysz na Facebook, na LinkedIn czy na strony Internetowe i widzisz ludzi i ich zdjęcia. Od tego zacznij – przyjrzyj się zdjęciom innych ludzi i zastanów się, które Ci się podobają i dlaczego. Oraz popatrz na takie, które Cię od razu odrzucają i dlaczego.

Zapewniam Cię, że tych drugich będzie znacznie, znacznie więcej.

Fotografia biznesowa – co to?

Portret biznesowy znajduje się na samych szczycie kunsztu fotograficznego. Dlaczego?

Dlatego, że aby zrobić dobry, przekonujący portret biznesowy fotograf musi mieć wiedzę z wielu dziedzin. Jakich?

Najważniejszy jest sam biznes i jego mechanizmy psychologiczne. Nie bez znaczenia jest branża. Zależnie od Twojej branży użyję odpowiednich rekwizytów. Skupię wtedy uwagę widza na przedmiocie, który jest symbolem Twojego biznesu. Choć nie jest to warunek – użycie produktu skraca proces poznawczy.

Popatrz na zdjęcie poniżej. Oto facet, który produkuje eko produkty spożywcze. Jest uśmiechnięty, życzliwy, sympatyczny no i trzyma w ręku swój produkt. Prosty przekaz.

Na fotografii poniżej mężczyzna – strażak – pozuje z psem. Strażak zajmuje się poszukiwaniem ludzi a jego pies to ratownik. Ich etykiety mundurowe mówią jasno kim są. Jeden wspiera drugiego. Tu nie masz do czynienia z produktem ale jasno określona jest grupa zawodowa.

Mój autoportret wykorzystany do kampanii reklamowej skierowanej do branży gastro też nie pozostawia wątpliwości. Co warto zauważyć, to zdjęcie pozornie “działa”. Zanim uruchomiłem kampanię na Facebook na pozyskiwanie kontaktów, wdrożyłem inną na “polubienia” strony na Facebook. Użyłem do niej siedem różnych kreacji reklamowych (pod zdjęciem poblikuję reklamę) i z tych siedmiu uważałem, że to jest jak najbardziej komunikatywne. Jakże się myliłem!

Okazało się, że ta fotografia przyciągnęła największą uwagę! Czemu? Nie zajmowałem się analizą – choć zapewne powinienem. Poprzestaję na testach – wrzucam w sieć kilka kreacji i sprawdzam. I zawsze jestem zaskoczony….

Skoro już wiesz, czemu może służyć zdjęcie biznesowe, idźmy dalej.

Wizerunek

Zadaniem fotografii wizerunkowej jest pokazanie człowieka w taki sposób, aby jego pozycja zawodowa lub profesjonalna skorzystała na tym. Aby wzrosła jego wiarygodność. Aby przekaz płynący ze zdjęcia przekonał jego potencjalnych partnerów do komunikacji z nim / z nią a nie z kimś innym.

Krótko mówiąc, patrząc na danego człowieka masz czuć, że już go lubisz. Że mu chcesz zaufać. Z tego powodu wieki temu ludzie inwestowali w malarzy i zamawiali obrazy, którymi obwieszali swoje ściany. Gdy tylko pojawiły się fotografie, fotografowano się na potęgę. Gdy pojawiły się gazety, drukowano zdjęcia gdy tylko dostępna była technika.

Jeżeli sięgniesz do prasy – szczególnie biznesowej – sprzed 100 lat zobaczysz, że pełno w nich portretów. Miały budować wiarygodność. To było główne zadanie – wiarygodność, spokój, pewność. Podosiły wartość słów zawartych w jakimkolwiek materiale.

Dziś niestety budowaniem wizerunku często zajmują się ludzie, którzy nie mają nawet odrobiny wiedzy o tej dziedzinie. W efekcie powstaje masa beznadziejnych ujęć, które wizerunek rujnują zamiast budować.

Przeznaczenie fotografii wizerunkowej

Zdjęcia wizerunkowe często wykorzystuje się na stronach firmowych lub w profilach zawodowych takich jak Linked In a nawet na Facebook. Często ludzie ukazywani są w swoim naturalnym środowisku zawodowym ale nie w formie reportażu. To subtelne różnice ale mają ogromne znaczenie przy doborze środków przekazu.

Facebook czy Linkedin to dawniejsze gazety takie jak Time czy New Herald Tribune lub branżowy Billboard. Ludzie często nie do końca wiedzą po co im takie portrety… Najpierw uważają, że warto bo inni mają. Gdy już im je robię zaczynają czuć satysfakcję, bo zaczynają rozumieć, że to nie tylko ich wyróżnia ale daje ogromną satysfakcję.


Zdjęcia wizerunkowe mogą zostać również wykorzystane w prasie branżowej albo przy opisie stanowisk. Wtedy osoba umawiająca się na spotkanie już wie z kim się spotka. Doskonale się to sprawdza w zakładkach „Kontakt”. Istnieje wiele zawodów, w których zdjęcia wizerunkowe spełniają ważną rolę w komunikacji z Klientem.

Portrety specjalnego przeznaczenia

Kiedy popatrzysz na moje portrety zauważysz wyraźną różnicę między większością zdjęć biznesowych, jakie oferują inni fotografowie.

Moje sesje wizerunkowe wymagają o wiele staranniejszego przygotowania niż zwykłe sesje portretowe choć pozornie przy portrecie z aranżacją mnóstwo czasu poświęca się na planowanie. Tu jednak przyświeca nam całkowicie inny cel.

Przy zdjęciach wizerunkowych chcę pokazać modela tak, aby jego Klienci, partnerzy biznesowi albo czytelnicy odbierali go pozytywnie, aby wzrastało zaufanie i aby z obrazu płynęły bardzo mocne sygnały. Sygnały gotowości do biznesu, sygnały wiarygodności. Biznes czy branża charakteryzuje się pewnym kodem komunikacyjnym.

W przypadku portretu możemy eksperymentować. Często wywołuję u modela różne emocje i badam aparatem jego  lub jej zgodność między mimiką twarzy a tym, co sobą przekazuje.

Wielokrotnie wykryłem niezgodność – sprzeczność. Na przykład kobiety, które uważały się za władcze tak naprawdę mają w sobie łagodność i uległość. Lub odwrotnie – pozornie delikatni mężczyźni skrywają w sobie mnóstwo siły. Rolą fotografa jest wejście w buty psychologa, który to zrozumie i odpowiednio tym pokieruje.

Jeżeli fotograf nie posiada wiedzy psychologicznej to w zasadzie możesz mieć do czynienia z pstrykaniem fotek. Przypomina to trochę brzdąkanie palcem po klawiszach fortepianiu. Cały czas powstają dźwięki ale nie ma w nich melodii.

Wizerunek to spójne budowanie przekazu

Wizerunek to budowanie przekazu. Musi zostać wysłany spójny sygnał aby odbiorca go czytelnie odebrał. Nie ma tu miejsca na przypadek. Używanie portretu, gdzie eksperymentujemy z charakterem może wysłać sprzeczny sygnał. Stąd te subtelności musimy mieć na uwadze.

Zawsze zadaję pytanie “co pokazujemy?”. Stoimi na przeciwko siebie. Ty na tle. Ja przy statywie. Mamy już dużo omówione ale często nie znamy odpowiedzi na pytanie “Co” i “Po co”?

Popatrz na “Kwaśnego Joe”.

“Kwaśny Joe” to nazwa robocza postaci, którą stworzyliśmy z Bobem na planie. Staliśmy na przeciwko siebie. Ja już wiedziałem co robi. Omówiliśmy czemu mają służyć zdjęcia.

Kiedy zaczęliśmy robić zdjęcia uznałem, że warto stworzyć postać. Skoro Bob robi kiszonki, jest Kwaśny. Myśląc o postaci przyszedł mi do głowy Joe.

Po kolei eksperymentowaliśmy z produktami i miną. Im dalej tym kwaśniej. Ale zauważ, że na sam początek pokazałem życzliwą i radosną twarz. Czemu? Abyś wiedział, że to konwencja. Podobnie jak tu:

Gdybym pokazał Ci samo zdjęcie, byłoby to zdjęcie dziewczyny ze świecą. Gdybym pokazał zdjęcie z napisem powyżej świecy – hmmmm byłoby to takie…. tanie…. Seks sprzedaje ale niech będzie to ze smakiem.

Kiedy dodałem część na czarnym tle dałem Ci jasny sygnał, że to konwencja. Usmiechasz się. I zupełnie nic cię nie drażni a jedynie bawisz się taką konwencją.

Inny rodzaj konwencji zastosowałem tu:

Miałem do zaprezentowania produkt. Krzesła. Fotele. Oczywiście, fotel można pokazać atrakcyjnie. Już Marcel Duchamp pokazał pisuar jako dzieło sztuki (nie mów mi, że nie wiedziałeś…). Ale miałem też mocny portret Mirka i tak powstał bardzo ciekawy przekaz.

Jak widzisz, Twój portret może zostać wykorzystany jako bardzo skuteczne narzędzie pracy reklamowej. Marketing porzebuje paliwa. Tym paliwem może być Twoje zdjęcie.


Wracając do Kwaśnego Joe. Wykorzystałem zdjęcie wschodu słońca, jakie zrobiłem kiedyś w Mechelinkach i połączyłem go z Kwaśnym Joe. W efekcie mamy produkt o poranku.

Zdjęć Kwaśnego Joe nie byłoby tak wiele i nie byłyby tak barwne gdyby nie postać i sam Bob, który miał mnóstwo gadżetów i bibelotów i który lubi bawić się formą i jest otwarty. Bądź więc zawsze otwarty i miej dystans do siebie.

Nie przejmuj się co pomyślą inni. Kieruj ich myśli tam, gdzie chcesz. Bądź mistrzynią autokreacji.

Takim mistrzem nad mistrzami był Alfred Hitchcock. Nie dość, że kręcił doskonałe filmy – wspaniale je reklamował. I to dosłownie. Prasa branżowa była pełna jego zdjęć aranżowanych stosownie do aktualnie promowanego filmu. Dziś byśmy go nazwali mistrzem marketingu.

Zwierzęta doskonale zmiękczają wizerunek. Na tej fotografii kot stanowi punkt centralny zdjęcia. Katarzyna jest tylko….hmmm dodatkiem czy raczej tłem dla zwierzęcia, które zdaje się być gotowe do wyskoczenia z obrazu. Sporo czasu i prób wymagało uzyskanie tego efektu ale jest.

Sądzę, że na dziś wystarczy.

Wiesz już znacznie więcej niż na początku.

Przed wszystkim wiesz, do czego możesz wykorzystać swoje fotografie. A to dopiero początek.

Na koniec informacja: dysponuję ciekawym apartamentem w Warszawie. Jeżeli więc sesję traktujesz jako pewną formę eskapizmu i moja wizyta u Ciebie nie do końca Ci odpowiada, serdecznie zapraszam do umawiania się w tym miejscu.

…… a także w apartamencie w Warszawie….

Seks sprzedaje – koniec kropka

Seks sprzedaje. To wie każdy, kto zajmuje się marketingiem. Problemem jest to, jak to wdrożyć w życie aby miało smak. Jak dobry seks.

Seks sprzedaje – to powinien wiedzieć każdy, kto chce poważnie podejść do kwestii marketingu.

Kiedyś ktoś mądry stwierdził:

Seks sprzedaje – jeżeli jakikolwiek marketingowiec ma co do tego wątpliwości, powinien zająć się czymś innym.

To, że seks sprzedaje odkryto w latach 40-tych. W zasadzie nie mówimy o seksie jako przekazie czysto seksualnym. Mówimy o skojarzeniach, które płynnie do niego nawiązują. Nagi brzuch, zmysłowe spojrzenie, kokieteria, dwuznaczny uśmiech, lizany lizak i tak dalej. To mocniejszy przekaz podprogowy niż golizna. Dlaczego? Bo uruchamia wyobraźnię. Przekaz wprost nudzi.

Działa to tak – dostajesz sygnał – coś jest zasugerowane. I zaczynasz sobie wyobrażać. Kobiety i mężczyźni. Kobiety inaczej mężczyźni inaczej.

Umów się na sesję
Kliknij – przejdziesz do panelu rezerwacji sesji!
Umowisz sesję w 5 minut!

W latach 40-tych pojawiać zaczęły się pin-up girls. Gil Elvgen – słynny rysownik – zaczął tworzyć fenomenalne grafiki. Robił coś odwrotnego niż robimy dziś. Fotografował dziewczyny w różnych pozach a potem tworzył grafiki na podstawie zdjęcia. Dziś coraz mniej ceni się taki wysiłek. Ale on nie wiedział, że można inaczej. W efekcie stał się ikoną.

Kobiety pin-up i gwiazdy takie jak Rita Hayworth były symbolami seksu i walki o wolność w okresie wojny. Kiedy temat chwycił, zaczęto z miejszym lub większym powodzeniem wykorzystywać elementy erotyczne w reklamie i marketingu. A trzeba to robić ze smakiem aby zadziałało. Nie każdy to umie.

Seks jest dobry

Umówmy się – seks jest dobry. Seks jest fantastyczny. Seks jest esencją życia. Jest energią napędową. Jak paliwo – nomen omen – jądrowe.

Oczywiście mnóstwo ludzi nie ma udanego życia seksualnego. To prowadzi do frustracji a stąd krok do tego, aby zamknąć się na tę sferę życia – skoro nie idzie to znaczy, że ja jestem zły i kiepski albo reszta. No i potem najlepiej, aby seksu nie było – lub aby nie miał go nikt.

Jeżeli zbierzesz przy stole 12 osób i rzucisz temat erotyczny statystyka będzie nieubłagana. Ledwie kilka osób radośnie temat pominie uśmiechem – oni wiedzą lepiej i nie muszą o tym mówić. Po prostu seks w jakości super hiper mają. Wielu zacznie rozwijać temat wulgarnie – to aby sobie dodać otuchy. Jak coś zwulgaryzuję to poczuję się lepiej i będę macho. Gówno prawda. Ani z niebie macho ani mężczyzna. Ot, po prostu prostak.

Będzie też kilka osób, które takie rozmowy potępią. W każdym razie będziesz mieć przekrój. Ale coś tych wszystkich ludzi łączy. Co to takiego?

Wszyscy myślą o seksie!

Każdy myśli i jak nie ma z kim, to myśli z kim, jak, gdzie.

Dlatego seks jest tak wspaniałym nośnikiem przekazu reklamowego.

Jest pożywką dla sygnału, który chcesz przekazać.

Dam Ci przykład kampanii, którą realizowałem do dużej firmy motoryzacyjnej.

Zaczęło się klasycznie. Poznaliśmy się na targach we Frankfurcie. Tak, tak, najlepsze miejsce do poznawania ludzi to targi. No tak…. pandemia. Też Cię rozumiem. Czekam na powrót targów ale poczekamy sobie jeszcze trochę. Do rzeczy.

Nawiązaliśmy kontakt i zaczęliśmy współpracę na poziomie tworzenia dobrych tekstów. Pisałem dla nich mnóstwo materiałów prasowych pod kilka kampanii. A potem powstała koncepcja – sesja, reklama, kampania.

Sprawa początkowo dla nich trudna okazała się prosta. W każdym razie tak im to przedstawiłem. Szybko wybrałem dziewczyny, wybraliśmy produkty i do dzieła.

Wszystko szło bez zarzutu do momentu, kiedy zaczęliśmy wspólnie analizować tak zwany poziom cukru w cukrze.

Erotyka a seks

Erotyka to sygnały. Sugestie. Całe zaplecze środków, które pobudzają zmysły. Widziałem mnóstwo reklam, w których wykorzystywano przekaz erotyczny i ledwie kilka zrobiło na mnie wrażenie. Większość pachniała na kilometr seksem. Jakby autor sprowadzał wszystko do prostego….. no wiesz czego.

Jedna z takich reklam to reklama drabin strażackich. Stała sobie na plakacie dzieczyna odrócona do nas tyłe. Klasyczny strój dziewczyny z college – zauważ, jak bardzo takie stroje kojarzą się ze zmysłową erotyką. Jeżeli szukasz dowodów na skuteczność przekazu tego typu poszukaj zdjęć Hamiltona. Wracając….

Dziewczyna była skadrowana od stóp do pasa. Zaś o jej uda oparta była drabina, po której wspinali się strażacy. Wyglądało to tak, jakby zaglądali jej pod spódniczkę. Powtarzam – wyglądało…… A przecież strażacy gaszą pożary…..

Czy rozmiar ma znaczenie?

Popatrz na tę fotografię.

Sama w sobie dziewczyna ze świecą to właśnie tylko dziewczyna ze świecą.

Podobnie jak ta fotografia:

Wszystko jest kwestią interpretacji. Ale dziewczyna mająca w dłoni przedmiot o kształcie fallicznym może być przesunięta interpretacyjnie na interesujące nas pole.

Wystarczy zrobić tak….

Już nakierowujesz obserwatora na temat. Przecież każdy myśli o seksie. Co druga kobieta nosi w torebce wibrator a Tinder puchnie od użytkowników. Nie czaruj siebie.

Ale gdybyś tak to zostawił, byłoby to zwyczajnie….. lekko wulgarne….. Prostacki żart przy kiełbasianym stole. Dlatego dodajesz zmiękczacz.

I już jesteś gość. Wysyłasz czytelny sygnał:

Hej, gram z Tobą w zabawę w skojarzenia. Fajnie, że Ci się kojarzy, mi też. A to jest tylko reklama.

I już jesteś znowu fajny gość, który umie robić reklamy!

A wszystko kończysz tak:

Masz super inteligentną reklamę skerowaną do ludzi, którzy lubią być czarowani. Bo kochamy być uwodzeni i czarowani. Będzie więc komentarz – Ho, ale sobie zażartował. Ma poczucie humoru, ta firma.

Inne firmy będą pisały o tym jakie są parametry i takie tam. Kiedy reklama kierowana jest do serwisu, mechanik i tak włoży to, co akurat mu się najbardziej opłaca – producent zadba o to podczas programu szkoleń.

Ale jeżeli chcesz uderzyć do Klienta końcowego – czyli tak się dzieje w Internecie – musisz być oryginalny. I bawić. Klient pójdzie do sklepu i pytany o świece powie – o te z tej reklamy z ….bno wiesz… z zabaweczką…. jakiej reklamy? No tej….. I pokaże….

Albo taka reklama.

Malutka świeca w kształcie fallusa czy wibratora. I jasny przekaz. Bo przecież temat rozmiaru to główny temat rozmów kobiet kiedy dzielą się doświadczeniami. Nie wiedziałeś tego? Bo mało interesujesz się życiem kobiet…

Ale taka forma to znowu bardziej prowokacja. Więc zagrywasz tak:

I znowu jesteś fajny gość. Pokazujesz, że to konwencja. Jasno sygnalizujesz, że Twoim celem jest rozbawienie Klienta. Nie sprzedajesz mu. A on i tak zapamięta Twoje logo. Bo dałeś mu kilka chwil rozrywki. Czegoś, o co szalenie trudno w marketingu dziesiejszych czasów. Wszystko jest ciężkie, drętwe, ocieka szkoleniami sprzedażowymi i czasami jest nie do strawienia.

Kiedy widziałeś ostatnio reklamę, która wzbudziła Twoje pozytywne emocje?

Pomyśl o tym.

Tymczasem mam nadzieję, że Cię przekonałem do tego, że seks po prostu sprzedaje. Ale dobry seks.

Umów się na sesję
Kliknij – przejdziesz do panelu rezerwacji sesji!
Umowisz sesję w 5 minut!