Sesja w Łazienkach czyli nieco pleneru

W tej sesji opowiedziałem historię romansu, miłości, zagubienia i odnalezienia. Myślę, że było w tym też dużo o lękach samotności. Ale przede wszystkim chciałem pokazać dwoje pięknych ludzi.

Plener i fotografia kobieca. No dobrze…. Często w rozmowach mówię, że nie przepadam za plenerem. Pytany o przyczyny odpowiadam:

– Plener konkuruje z Twoimi oczami, twarzą i figurą.

Bo tak jest. Każdy liść, gałązka, drzewo chcą również być na zdjęciu. I jak to pogodzić. Ale oczywiście co pewien czas ruszam w plener.

Łazienki Królewskie w Warszawie to wspaniałe miejsce na sesję. Jak w zasadzie każdy park. Ważne, żeby było dużo drzew, aby były alejki i ławeczki. Sprawdziłem – Łazienki spełniają moje wymagania.
– Są poprzecinane alejkami
– Rośnie tam wiele drzew liściastych – drzewa liściaste zapewnią rozproszenie światła.
– Stoją w tych alejkach ławki – pozwala to na sadzanie modeli.
– Przestrzeń na tyle duża, aby można uniknąć bohaterów drugiego planu.
– Jesienią pojawiają się liście – mam więc mnóstwo rekwizytów w zasięgu ręki.

Co chciałem pokazać?

W zasadzie nie jestem pewien. Głównie chciałem się napatrzeć na tych dwoje. Jeżeli śledzisz mojego FB to wiesz, że dziewczyna to urocza strażaczka, którą poznałem na gali Floriany. A chłopak – zgłosił się do mnie przez portal MaxModels. I cała tajemnica.

Sesja jak widzisz wypełnia wymagania kilku gatunków. Najbliżej jej do mody. Modele przyjmują określone pozy. Nie była to sesja komercyjna więc ubrania zostały wyjęte z szafy modeli.

Modelkę poznałem na sesji, którą realizowałem podczas ogromnej uroczystości Ochotniczych Straży Pożarnych. W hallu przy sali koncertowej umieściłem tło, oświetlenie i dwa aparaty. Chętnych było jak zawsze dużo – tak poznaję bardzo ciekawe osoby. I tak poznałem modelkę.

Modela poznałem przez MaxModels. Staram się działać tam aktywnie. Polecam ten portal dla wszystkich, którzy chcą poznać fotografów. Jest to portal na tyle sfokusowany na modellingu, że na pewno znajdziesz osoby, które zechcą z Tobą pracować. Polecam jednak ostrożność – jak zawsze w takich miejscach najbardziej aktywni są poszukiwacze różnych przyjemności.

Inspiracje

Kiedy weszliśmy do parku nie miałem gotowego planu. Miałem w głowie przelatujące obrazy. Widziałem ich dwoje i chciałem opowiedzieć ciekawą historię. Zacząłem od pomysłu na plakat reklamujący serial.

To był pierwszy pomysł. Plakat Oczywiście w plenerze chodzę z lampami. W czasie tej sesji miałem ze sobą dwie. Grzeszy naiwnością ktoś, kto uważa, że w plenerze fotograf pracuje z samym aparatem lub małą lampą błuskową bo jest jasno. Nie, nie. Wręcz przeciwnie. Są jak widzisz jak wklejeni w tło parkowe. To światło ich wydobyło.

Para i co dalej

Kiedy miałem plakat pora nadeszła na parę ludzi. Romans? Może dystans? Współczesność i zatracenie w braku komunikacji? Niezrozumienie?

Zacząłem 0d dystansu. Odległość. Focus na niego a ona oddalona. Pominięta. Zagubiona w interpretacjach. Nieostra. Czy się porozumieją? Czy wejdą w ostrość?

Porozumienie. Zmęczenie na twarzach ale dotyk. Objęcie. Bliskość.

Pojedynczo

Kolejny ruch to portrety indywidualne. Każde z nich na portrecie wygląda inaczej. Obiektyw skupia się tylko na jednej twarzy. Nie ma oddziaływania jednej osoby na drugą.

Romans

Na koniec prosta historia romansu w parku.

Wybraiśmy ławkę w alejce. Rozsadziłem ich daleko i na każdej kolejnej klatce sadzałem bliżej. Aż zetknęli się ze sobą. Ruch i dynamika oraz zmiana w relacji powodują ciekawy odbiór.

To historia romansu w parku opowiedziana w kosmicznej prędkości spurtu migawki.

I to w zasadzie wszystko. Dziękuję Ci za uwagę. Poniżej jeszcze niewielka galeria. Mam nadzieję, że miałaś przyjemny czas przeglądając te zdjęcia.

Napisz do mnie jeżeli chcesz

mieć dobre zdjęcia

Mój Mail
+48 501105098

MARIA WALEWSKA

Suknia piękna. Odtworzona na podstawie obrazu. Maria Walewska, miłość Napoleona. Swego rodzaju patriotyczna duma choć jestem zdania, że słowa patriotyzm i ojczyzna pojmowano wtedy inaczej. Bliżej im było władzy i pewnej tożsamości zwycięzcy. No i sprawy łóżkowe miały osobne znaczenie…. Suknia

Maria Walewska – wielka miłość Napolena

Maria Walewska i jej suknia. Tę sesję planowałem bardzo długo. Można z bezpieczną tolerancją założyć, że dobry rok. Ale było warto.Sesja odbyła się w Ogrodzieńcu. Tam swoją siedzibę ma utalentowana “krawcowa” – choć ona zapewne nie byłaby zadowolona z takiego określenia. Jest znaną w środowisku projektantką strojów historycznych. I należy przyznać – robi fantastyczną robotę. Ale lubię nazywać ją “krawcową” – kojarzy mi się to niezmiernie pozytywnie.

Długie przygotowania

Zaczęło się można powiedzieć niewinnie. Planowaliśmy, rozmawialiśmy. Głównie o tym, aby coś razem zrobić. Mimo pozornie długiego czasu przygotowań uważam ze wszechmiar, że warto czekać na właściwy moment. Czemu? Widocznie wszystko ma swój czas.

Muza

W międzyczasie poznałem wspaniałą muzę, która wywróciła mój świat fotografii portretowej do góry nogami. Jeżeli masz już do czynienia z fotografią lub sztuką w szerszym ujęciu zapewne natknąłeś się lub natknęłaś na zjawisko muzy. O ile płeć może być różna o tyle jestem zdania, że najczęściej muzami są kobiety. Dają pewnego rodzaju natchnienie, potrafią twórcę zainspirować. A najciekawsze, że często im samym wydaje się, że absolutnie nic nie robią.
I w moim życiu taka muza się pojawiła. Poświęcę temu osobny wpis, bo zjawisko warte opisania. każdy twórca powinien mieć kogoś, kto daje mu poczucie pewnego rodzaju sensu.

I zaraz po tym narodził się projekt sukni Marii Walewskiej.
I owa suknia stała się przyczynkiem do organizacji całej wyprawy. Od niej się zaczęło. I było warto.
Suknia piękna. Odtworzona na podstawie obrazu. Maria Walewska, miłość Napoleona. Swego rodzaju patriotyczna duma choć jestem zdania, że słowa patriotyzm i ojczyzna pojmowano wtedy inaczej. Bliżej im było władzy i pewnej tożsamości zwycięzcy. No i sprawy łóżkowe miały osobne znaczenie…. Suknia

Suknia w połączeniu z modelka zachwyca. Niewymuszona naturalna zmysłowość. Kobiecość, która aż emanuje. Od modelki i ze zdjęć.
Z czasem zatracam dystans do swoich prac i traktuję je osoboście. Pokaż mi zdjęcie a powiem ci, gdzie je robiłem i kto pozował i jaka była wtedy atmosfera na planie….
Ale mam dystans do siebie – choć wiem, że jestem dobry i obserwuję swój rozwój – staram się tym cieszyć ale nie upajać.
Suknia mnie zachwyciła. Modelka oczarowała. Krawcowa stanęła na wysokości zadania.

Żeby tego było mało – przygotowane były również inne stroje. Krawcowa chiała niejako hurtem ogarnąć kilka strojów. 
Umówiliśmy się na sesję TFP – co nie znaczy, że jest to mniej warte artystycznie. Często bywa odwrotnie. Wielu fotografów, szczególnie tych bez doświadczenia – podobnie jak modelki – traktują tego rodzaju projekty jak swego rodzaju zdjęcia za darmo. Czyli ona mu pokaże trochę ciała a on zrobi jej zdjęcia. Kolosalne nieporozumienie. Kwestiami TFP zajmę się w innym miejcu – jeżeli robisz zdjęcia zapewne te kwestie cię interesują.


W każdym razie – skończywszy zdjęcia sukni Marii Walewskiej przeszliśmy do kolejnych projektów krawieckich – o czym już wkrótce. Niech zdjęcie wystarczy na zachętę.