Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #4 – polaroid

Salvadore Dali t jeden z najsłynniejszych malarzy a jednocześnie wspaniały … marketingowiec. Wykreował siebie i przybliżył wielu ludziom świat sztuki. Jego twarz w reklamie to mistrzostwo.

Polaroid to przede wszystkim aparat ze zdjęciami w sekundę. Dziś – w świecie smartfonów i miliardów obrazów w Internecie wszystko wydaje się oczywiste. Ale w roku 1958 wszystko było inaczej. I Trzeba było wszystko wymyślać.

fotografia kulinarna

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

Polaroid

Za tą kampanią reklamową stał człowiek, który przedefiniował reklamę z użyciem fotografii. Po jego wejściu w reklamę nic już nie było takie jak wcześniej.

Helmut Krone.

Geniusz reklamy. O nim będzie później gdyż to postać, której należą się specjalne względy.

Krone wykorzystał fotografię Betra Sterna – genialny portret genialnego artysty. Artysty, który przecież wykreował się sam. Stworzył swoją postać – swój wizerunek.

Ważne, abyś pamiętał lub pamiętała: on to właśnie jest autorem koncepcji, że każda idea wymaga opakowania. każdy koncept nawet najciekawszy musi zostać podany wraz z interesującym otoczeniem.

Polaroid

Jest to jedna z najlepszych reklam wszechczasów.

Ale o co chodzi?

Reklama Polaroida to reklama aparatu, który w 90 sekund daje gotowe zdjęcie. Jest rok 1958. Aparat tego typu stanowi przełom technologiczny. Ale trzeba do niego przekonać Klientów.

W modelu reakcji konsumenckich ta reklama najlepiej pokazuje cały schemat – od Świadomości przez Wiedzę i Sympatię po przekonanie i Zakup.

Wnioski

Jeżeli zamierzasz być twarzą kampanii reklamowych swojej firmy – wykreuj się w sposób przemyślany i zrób z siebie kogoś, kto wzbudza sympatię a nawet życzliwy uśmiech.

Jeżeli masz pokazywać swoje nadęte oblicze lepiej popracuj, poćwicz bo więcej zrobisz złego niż dobrego. Kiedy więc chcesz wprowadzić postać, niech to będzie postać nietuzinkowa ale związana z obrazem.

Dali był malarzem – Polaroid tworzył obrazy. Kiedy widzisz dziś celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani czy uważasz, że podnoszą wartość reklamowanego produktu?

Nie, nie podnoszą. Jedyne co robią to zarabiają. Zanim zainwestujesz w reklame choćby grosz przemyśl strategię. Własnie tę reklamę będą oglądali Twoi Klienci.



  • Sesja w Łazienkach czyli nieco pleneru
    W tej sesji opowiedziałem historię romansu, miłości, zagubienia i odnalezienia. Myślę, że było w tym też dużo o lękach samotności. Ale przede wszystkim chciałem pokazać dwoje pięknych ludzi.
  • Nie widzisz ale i tak dostrzegasz
    Patrzymy ale nie widzimy. Zdjęcie produktowe powinno żyć własnym życiem i zachwycać formą. Dopiero po pierwszych zachwycie powinniśmy analizować na co patrzymy.
  • Sesja z wężem na ramieniu
    Marta to przykład dojrzałej kobiety, która czerpie radość z patrzenia na siebie jak i z tego, że inni patrzą na nią. Dołożyłem starań aby wydobyć z nią cechy, o istnienie których sama się nie podejrzwała.
sprzedaż usług fotograficznych

Robert Gołębiewski – Chef Photographer
Fotograf – portret, produkt, kulinaria.
Napisz do mnie: Mój e-mail

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #3 – pyszna czekolada godiva

W przypadku czekoladek mniej często znaczy więcej. Tu tak właśnie jest.

Bardzo często mniej znaczy więcej. Ma to szczególne zastosowanie w przypadku czekolady i pralinek. Przekaz marketingowy pralinek i czekoladek wymaga aby postawić na oszczędność wyrazu. Ale jaką oszczędność….

fotografia kulinarna

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

CZEKOLADKI GODIVA

Cztery czekoladki. Łyżeczka. Ciemne tło i oświetlenie punktowe.

Doskonała fotografia. Subtelna gra cieni. Na dole tekst i logo.

Nie wnikając na ile może być to efekt edycji w programie zwyczajnie się zachwycam.

Wkrótce postaram się odtworzyć ten układ w podobnej formie.

Ale o co chodzi?

Firma Godiva to biznes z tradycjami. Założona w Belgii w roku 1926 wkrótce będzie obchodziła stulecie.

Firma ma wiele bo ponad 100 butików na całym świecie – pierwsze otwarto przy 5-tej Alei w Nowym Jorku a zaraz potem w Tokio.

W roku 1968 firma otrzymała z rąk rodziny królewskiej tytuł ambasadora belgijskiej kultury – wspaniały tytuł w uznaniu zasług.

Postawiono na prostotę

Pralinki mają do siebie to, że są niewielkie a przez to ustawne. Jak warcaby czy guziki. Można je fotografować od góry i pod kątem 45 stopni. Reklamy Godivy właśnie takie kąty wykorzystują najbardziej.

Wnioski

Wejdź na stronę firmy Godiva i zerknij na metody prezentacji produktów.

jeżeli planujesz robić czekoladę pamiętaj, że obowiązuje Cię zasada:

IM MNIEJ TYM WIĘCEJ

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #2 – SUNKIST

Sunkist to jedna z pierwszych firm, które świadomie tworzą markę owoców, które uprawiają – cytryny i pomarańcze.

Czasami firmy decydują się na użycie głównego motywu w towarzystwie zupełnie innych form graficznych. Ta mieszanka – jeżeli wykorzystana proporcjonalnie – daje fenomalne wyniki. Oto przykład.

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

SUNKIST

Oto materiał graficzny:

cytryna

Zastosowano subtelną mieszankę – ilustracji barwnej – w prawym górnym rogu. Pozostałe ilustracje są czarnobiałymi rysunkami gdzie jedynie cytryna jest pokolorowana.

Cytryna w prawym górnym roku jest taka, że aż się chce ją wyssać.

Ale o co chodzi?

Nazwa Sunkist to fonetyczny zapis słowa “Sunkissed” czyli dosłownie “Pocałowane przez słońce”.

Firma powstała w 1893 w Kaliforni i jako jeden z pierwszych biznesów dynamicznie skupiła się na reklamowaniu swoich produktów w ciekawy i niecodzienny sposób.

Postawiono na smak i apetyt ale….

Firma Sunkist rozpoczęła dynamiczne reklamowanie owoców już w roku 1908. Należy pamiętać, że gdyby nie kryzys jak 20-tych dwudziestego wieku nie wiadomo gdzie świat znajdowałby się dziś….

W roku 1926 Sunkist rozpoczyna jako pierwsza firma reklamowanie pomarańczy – brandując każdy owoc indywidualnym opakowaniem – tak jak cytryny z powyższej reklamy.

Zaangażowanie

W reklamie jaką pokazuję znajdziesz jeszcze jedną ciekawą rzecz – zaangażowanie.

Zauważ, co napisamo w głównym przekazie – a jest rok 1916 (uważam, że marketing w początkach XX wieku stał na niezwykle wysokim poziomie):

W reklamie Klient proszony jest o przesłanie tej reklamy – a zwrotnie otrzymamy książeczkę z kolejnymi ośmioma przepisami.

Klient proszony jest o to, aby w każdym sklepie pytał o markę Sunkist. Angażowanie!

Cytryny są hodowane z wykorzystaniem wiedzy naukowej – a po zbiorach starannie myte, czyszczone i pakowane oraz w końcu wysyłane do dealerów – każda w osobnym papierku.

Wnioski

Firma istnieje do dziś i doskonale sobie radzi.

Jeżeli chcesz wejdź na www.sunkist.com i przekonaj się sam.

Leki, ulotny styl reklamowania zachwyca do dziś.

Aż ślina cieknie kiedy patrzy się na tę reklamę.

Najlepsze zdjęcia reklamowe w Historii #1 – KFC

Jest rok 2018. Trudno może w to uwierzyć ale odnoga KFC działająca w Wielkiej Brytanii praktycznie przestała mieć dostęp do kurczaków. Kurczaki po prostu “wyszły”. Problem z zaopatrzeniem plus kilka innych czynników. Ale efekt prosty – nie ma….

Każda udana reklama składa się z szeregu elementów. Są to najczęściej projekt ogólny, koncepcja, scenariusz, grupa docelowa, cel jaki ma osiągnąć i narzędzia. Jednym z takich narzędzi jest fotografia. Czyli zdjęcie. Bez dobrej fotografii reklama po prostu nie istnieje. Przeglądając historię marketingu napotkasz udane, bardzo dobre i rewelacyjne zdjęcia.

Jednak o sile zdjęcia w marketingu świadczy jego wykorzystanie. Samo zdjęcie – niezależnie od tego jak udane technicznie i nastrojowo – jest jedynie punktem wyjścia.

Przespacerujmy się po najciekawszych reklamach w historii marketingu i popatrzmy na zdjęcia, jakie im towarzyszyły.

Cześć,

Nazywam się Robert Gołębiewski. Jestem fotografem produktowym, kulinarnym i portretowym oraz specem od marketingu. Opowiem Ci o najciekawszych fotografiach w historii reklamy i wyjaśnię na czym polegała ich siła.

Na początek

KFC

Oto fotografia:

Wydaje się, że nic szczególnego. Jednak to tylko pozory.

Technicznie – wszystko prawidłowo. Ciekawe tło – w kolorze firmy.

Obiekt zorientowany centralnie. Jest logo..jest napis…..

A teraz nieco informacji z rozdziału….

Ale o co chodzi?

Jest rok 2018. Trudno może w to uwierzyć ale odnoga KFC działająca w Wielkiej Brytanii praktycznie przestała mieć dostęp do kurczaków. Kurczaki po prostu “wyszły”. Problem z zaopatrzeniem plus kilka innych czynników. Ale efekt prosty – nie ma….

W biznesie dzieją się różne rzeczy. Firmy Public Relations muszą radzić sobie z różnymi sytuacjami. Najgorszymi są rzecz jasna gaszenie problemów wizerunkowych w kryzysie. Ale to? Dostawca nie dał rady dostarczyć kurczakow. Zakładam, że w agencji Mother London – bo tak się nazywali – turlali się ze śmiechu. Ale do rzeczy…. Trzeba było coś zrobić…

Paradoksalnie można było tego zostawić bez komentarza. Bez reakcji – w tym wypadku “zakrycia” za moment ruszyłby marketing wirusowy, memy i mnóstwo innych społecznościowych sytuacji nad którymi nie dałoby rady zapanować…. a które wykorzystałaby konkurencja.

Agencja wymyśliła więc przykrywkę odwracającą uwagę.

Przecież wszyscy wiedzą, że kurczaków nie ma. Jak wciągnąć Klientów w problem i zaangażować?

Postawiono na humor.

Zrobiono zdjęcie pustego wiaderka i resztek. Jak widziałeś lub widziałaś wcześniej.

Wykupiono całostronicowe reklamy w gazecie Metro, która ma duży zasięg – jak nazwa wskazuje jest powszechnie czytana w metrze. Biorąc pod uwagę to, że Anglicy mają zwyczaj zostawiania gazet na siedzeniach a kolejni pasażerowie czytają – zasięg jest wielki. Plus rzecz jasna zasięg samej sieci metra. Te kampanie są ultra skuteczne.

KFC?

Myślisz sobie – no i co w tym takiego odkrywczego?

Jeżeli zerkniesz na logo zauważysz, że sprytnie przestawiono litery.

Zamiast KFC wstawiono FCK co jednoznacznie sugeruje “wk*rwienie”.

Pod zdjęciem firma wyrażała swoje przeprosiny za zaistniałą sytuację.

Humor to fantastyczna broń jeżeli obiektem żartów czynisz siebie – swoje słabości, wpadki, niedoskonałości.

Wnioski

Krótki brief kampanii obejmował głównie przykrycie problemu zaopatrzeniowego. I zakorkowanie negatycznego wizerunku.

Chodziło o to, aby tematem było F*CK a nie brak kurczaków – co skutecznie osiągnięto.

Marka nie ucierpiała – wręcz przeciwnie. Jej postrzeganie było lepsze szczególnie w czasach, gdy korporacyjna poprawność męczyła.

Jak widzisz, zdjęcie, które wydaje się proste może być potężnym narzędziem w walce marketingowej potężnego koncernu.

Marketing oparty na wizerunku

Marketing oparty na wizerunku to autorska metoda budowania skutecznej strategii marketingowej z wykorzystaniem wizerunku ludzi tworzących Twój biznes. Jest precyzyjna, diabelnie skuteczna i błyskawicznie podnosi sprzedaż oraz buduje społeczność. Jak działa?

Witaj! Witaj!

Skoro tu jesteś, to zaciekawił Cię albo marketing albo wizerunek. Wspaniale! Przejdźmy do rzeczy.

O czym będzie? Już mówię:

Marketing oparty na wizerunku to moja autorska metoda budowania skutecznej strategii marketingowej z wykorzystaniem wizerunku ludzi tworzących Twój biznes. Jest precyzyjna, diabelnie skuteczna i błyskawicznie podnosi sprzedaż oraz buduje społeczność. Jak działa?
Wykorzystuje sztukę jaką zapewniam swoją fotografię w połączeniu z moją wiedzą marketingową i doświadczeniem w budowaniu skutecznych kampanii sprzedażowych w mediach społecznościowych, w Google oraz tworzeniu stron WWW, które sprzedają oraz public relations.

Efekty gwarantowane. Co więcej, wszystko jest absolutnie mierzalne!

Mnóstwo firm w tym jakże trudnym okresie szuka sposobów na rozwój swojego biznesu albo wręcz na jego ratowanie. Wielu przedsiębiorców słyszało wiele o Internecie, o Facebook czy LinkedIn albo Google czy Instagram. Rozglądają się więc panicznie, pragną wykorzystać swoje strony Internetowe ale okazuje się, że na ich stronach, profilach frmowych i w całym ich Internetowym marketingu nie ma nic! Absolutnie nic! Zaś oni stoją bezradni. I ogarnia ich przerażenie…

Stoją bezradni i przerażeni, bo zdają sobie sprawę, że nie mają o tym wszystkim pojęcia. Chcieliby aby och strona WWW sprzedawała, aby Facebook sprzedawał, aby Google generowało dochody a nie wiedzą jak to zrobić. Z drugiej strony są atakowani zewsząd przed najróżniejsze firmy, które oferują im to samo. Głównie są podobne do siebie warianty rozwiązań, które głównie mają na celu…. zysk firm, które je oferują. I nie ma w tym wszystkim za grosz pasji!!!

Czy widzisz się już? Jestem pewien, że dostrzegasz już siebie w tym opisie… oczami wyobraźni.

Marketing oparty na wizerunku

Po tym długim wstępie chcę Cię zachęcić do zapoznania się z moją metodą.
Jak wiesz, jestem fotografem portrecistą. Muszę być piekielnie dobry w tym co robię, bo mam nieustanną kolejkę chętnych i popyt na moje usługi nieustannie rośnie. Bo nie zajmuję się tylko fotografią.

Musisz bowiem wiedzieć – już kończę ten wstęp – iż zanim stałem się tym fotografem, którym jestem przez wiele lat zajmowałem się marketingiem, public relations, sprzedażą B2B i miałem na tych polach bardzo dobre wyniki. Jednak w tych dziedzinach nie było PASJI! Była pogoń za pieniądzem!

Dziś wolny od pogoni za pieniądze, podążam tylko za pasją i łączę swoją wiedzę z marketingu, sprzedaży, psychologii biznesu z fotografią. I pomagam firmom odnosić sukcesy. Bo przy okazji odmieniam ich sposób patrzenia wiele rzeczy. A teraz do rzeczy.

Proste pytania

Wiemy już, że chcesz przenieść biznes do Internetu. A raczej spowodować, aby Internet (magiczne słowo pełne wszystkiego i niczego) wygenerował sprzedaż. Tak! Sprzedaż! Bo o to przecież chodzi, prawda? Firmę promuje się w Internecie aby generować dochody. marketing napędza sprzedaż. Tworzy dla sprzedaży odpowiednie podłoże. A więc nie oszukujmy się – chodzi o sprzedaż. I nie czaruj się tylko dlatego, że tego nie rozumiesz. Chodzi o sprzedaż.

I moje rozwiązanie na tym się skupia. Nie na polubieniach czy komentarzach Bo te pełnią inną funkcję. Jedziemy dalej.

Sprzedaż – wracamy do pytań – zamkniętych?

  • Czy wiesz, że strona WWW powinna sprzedawać?
  • Czy wiesz jak powinna odbywać się sprzedaż na stronie internetowej?
  • Czy wiesz, jak odbywa się ruch Twoich Klientów na Twojej stronie?
  • Czy wiesz, co ich zaciekawia na Twojej stronie a co zniechęca?
  • Czy wiesz, że to, czy ktoś przyjdzie na stronę czy nie to efekt tego, jak zarządzisz ruchem?
  • Czy wiesz, że tym ruchem możesz sterować?
  • Czy wiesz, do czego służy Facebook?
  • Czy wiesz, że piekne posty i polubienia to tylko pozory?
  • Czy wiesz, że Facebook to genialna platforma marketingowa, która może napędzić Ci tysiące Klientów?
  • Czy wiesz, że mam do dyspozycji setki narzędzi, którymi mogę tego dokonać szybko i niedrogo?
  • Czy wiesz, że społeczność Klientów buduje się wokół ludzi a nie wokół produktu?
  • Czy wiesz, że ludzie uwielbiają obrazy, doskonałe zdjęcia na poziomie sztuki artystycznej?
  • Czy wiesz, że ludzie czują potrzebę utożsamiania się?
  • Czy wiesz, że skoro wykonane przeze mnie portrety otrzymują magrody na międzynarodowych wystawach to Twój portet będzie wartością samą w sobie?
  • Czy wiesz, że tak podana kampania reklamowa będzie wydarzeniem samym w sobie?
  • Czy wiesz, że przyciągniesz w ten sposób Klientów i będzie się to działo wokół Ciebie?
  • Czy wiesz, że emanując pozytywną energią doprowadzisz do tego, że produkt czy usługa zaczną się sprzedawać niejako same?
  • Czy zauważyłeś, że najciekawsze historie biznesu skupione są wokół ludzi, którzy starannie kreują swój wizerunek? Mam wieniać Elona Muska, Steve Jobsa, Warren Buffeta, Richarda Bransona. W czym jesteś od nich gorszy?
  • Czy wiesz, czemu ludzie w czasach renesansu zamawiali usługi Michała Anioła lub Caravaggia? Głównie aby przyciągać uwagę dziełem i osobą artysty.
  • Czy zgadzasz się z tezą, że Michał Anioł dostał zlecenie malowania fesktów w Kaplicy Sykstyńskiej dlatego, że złożył najtańszą ofertę?
  • Czy wiesz, jakiego ruchu potrzebujesz w internecie? Czy kontaktów z nazwiskiem czy anonimowego zakupu towaru na stronie? Do czego chcesz skłonić Klientów?
  • Czy wiesz, że tą sokratejską metodą mógłbym zadawać pytania jeszcze tydzień?
  • W końcu – czy wiesz, że strona WWW, Facebook, Google i im podobne to tylko narzędzia, którymi możemy spowodować, że Twój biznes rozkwitnie, bo dowiedzą się o nim ludzie i będą o nim MÓWIĆ…..

Co robię – strategia kroków

Ty również kupujesz moją usługę. Tak jak Twoi Klienci Twoją usługę lub produkt. Nasza komunikacja ma być czytelna i wprost. Ja Ci sprzedaję coś, na czym zarobisz wielokrotnie. Sprzedaję Ci wiedzę i umiejętności. Ale nie zostawiam Cię! Pamiętaj – istnieje wiele modeli biznesowych, w których kupujesz szkolenie a tak naprawdę kupujesz iluzję sukcesu. Ja Cię nie zostawię w pół drogi.

Krok 1

Jak wiesz, sprzedaż to proces.
To proces skadający się z następujących etapów:

  1. Poznaj mnie
  2. Polub mnie
  3. Zaufaj mi
  4. Zapłać mi

Gdy wszystko zostanie spełnione, proces płacenia jest przyjemniejszy dla płacącego. Bo sprzedawca jest zachwycony, że pomógł Klientowi.

Pamiętaj, że ja nie kieruję się pieniędzmi. Nie podążam za nimi. Nie czczę ich. Jestem artystą i taki wizerunek wokół siebie kreuję. Pieniądze są jedynie elementem wymiany handlowej. A profesjonalna transakcja ma to do siebie, że aby była kompletna, pieniądze muszą przepłynąć z ręki do ręki. Tak mawiał Peter Drucker.

Już mnie nieco poznałeś. Zapewne już obejrzałeś moje zdjęcia. Znasz moją twarz. Obejrzałeś Facebooka, moją stronę, mój profil na LinkedIn. Nie? Brawo. Niektórzy zadają sobie wiele trudu by to sprawdzać a przecież wystarczy zadzwonić i usłyszeć głos.

Tak samo zrobię z Tobą. Poznam Ciebie i Twoją firmę.

W rozmowie dowiem się czym się zajmujesz, co sprzedajesz. Dowiem się też do kogo chcesz dotrzeć. Z jakim przekazem (to akurat jeszcze Cię może zaskoczyć – wiele firm “szczeka na niewłaściwe drzewo” przez lata – celowo przetłumaczyłem wprost ten idiom. Po naszemu brzmi “Pukać do niewłaściwych drzwi” ale szczekający pies pokazuje to w szerszym aspekcie) i jakie wartości chcesz im przekazać.

Krok 2

Kiedy już Cię znam na tyle, że jesteś przy mnie rozluźniony przyjeżdżam do Ciebie z moim studiem fotograficznym.

Będziemy pracowali szereg godzin zależnie od tego, ile osób chcesz aby brało udział w projekcie. Czasem powstaje na sesji 150 a czasem 600 zdjęć. Wybieram z nich najlepsze.

Sesja fotograficzna to jeden z głównych elementów mojego biznesu. Bywa, że na tym współpraca się kończy aby później wrócić z ogromną intensywnością, kiedy Klient obserwując inne osoby, dla których pracuję uznaje, że chce mieć tak samo.

Krok 3

Twoja strona WWW. Analizuję ją. Przede wszystkim sprawdzam co ma być jej zadaniem a potem objaśniam Ci jak powinna funkcjonować aby spełniła zadanie.

Czy zauważyłeś jak sformułowałem poprzednie zdanie?

Napisałem “Objaśniam jak powinna funkcjonować aby spełniła zadanie”. Nie będę wyjaśniał co na stronie jest źle ani czemu ktoś ci zrobił tak czy siak. To przeszłość. I strata czasu. Skupiamy się na skutecznym działaniu. Sam fakt, że chcesz zmiany oznacza, że nie chcesz rozmawiać o tym, co było.

Kiedy wszystko wiem, wprowadzam odpowiednie zmiany. Najczęściej tworzę stronę od nowa. Czemu? Poprawianie po kimś albo inaczej: wogóle poprawianie zajmuje trzy razy więcej czasu niż tworzenie od nowa. Poza tym uważam, że poprawianie po kiś to ingerowanie w jego twórczy projekt (niezależnie od tego jak go dziś postrzegamy) i lepiej to uszanować. Pamiętajmy, że taki projekt to również element praw autorskich.

Kiedy strona już stoi i jest komunikatywna, czytelna, będzie prowadzić Klienta tam gdzie chcemy, dodaję fotografie, które użyję w kampanii. Twoje fotografie. W kampanii użyję grafik z wykorzystaniem zdjęć. Tu będą portrety Ciebie i Twojej załogi.

Tu warto dodać, że często – kiedy projekt dotyczy zakładu produkcyjnego – przyjeżdżam do firmy i robię reportaż z wnętrza, fotografuję ludzi przy pracy i tak wykonane zdjęcia wykorzystuję na stronie. Rzuć okiem na moje portfolio. Wiele zdjęć zostało nagrodzonych a szereg firm zamawia albumy. Weź pod uwagę, że moje artystyczne oko wsparte jest latami pracy w biznesie. Instynktownie wiem, co jest ważne a co mniej ważne. Po prostu widzę więcej.

Krok 4

Kiedy mamy już zdjęcia i stronę czas na grafiki do Facebook.

Analizuję twoją firmową stronę Facebook. Tu również celem tej analizy nie jest ocena czegokolwiek ale zrozumienie co jest dla Ciebie ważne.

Tworzę teraz – w oparciu o całą wiedzę – komunikatywne grafiki do Facebook.

fotografia wizerunkowa

Można je wykorzystywać do różnych celów ale najpierw zastosujemy je w kampanii Facebook (lub Google ale pamiętaj, że Facebook i Google to dwa różne rodzaje grafik z uwagi na rozmiary).

Grafiki są najczęściej chwytliwe i stanowią takie małe perełeczki sztuki marketingu i komunikacji.

Staram się zrozumieć Twój biznes i stosując język Public Relations tworzę przekaz słowno – wizualny. Public Relations to dziedzina, którą zajmowałem się latami. Wiedz, że teksty tworzę samodzielnie. Jeżeli nadal czytasz ten tekst to znaczy, że Cię zainteresowałem.

Celem jest angażowanie Klientów , aby weszli na stronę lub zostawili do siebie kontakt. Najlepszym sposobem jest ciekawa twarz (Twoja lub Twojego zespołu) oraz ciekawy tekst wiodący. Twarz to pierwszy kontakt. Już Cię znają. Widzą.

W rozmowach wstępnych często pada słowo “grafiki”. Spotkałem się z niezrozumieniem. Rozmówcy wyobrażali sobie, że po prostu biorę grafiki z Internetu (zapominając, że przecież robię pełną sesję fotograficzną portretową i do czegoś tych zdjęć potrzebuję!). To w dużej mierze efekt nowatorskości tego podejścia. I podniesienia sztuki komunikacji na bardzo wysoki poziom.

Krok 5

Kiedy mam już wiedzę o Tobie, wiedzę o stronie, stronę, zdjęcia i grafiki, zaczynam kampanię.

Kampania na Facebook czy Google to skomplikowana inżyniera wykorzystująca potężne algorytmy tych platform. Dość powiedzieć, że kiedy stworzę kampanię, będzie zawierała od 30 do 200 różnych grafik z Twoją twarzą. Dlatego robię tak wiele fotografii.

Następnie tworzę teksty kampanii i reklam (Oprócz tekstów w grafikach Facebook pozwala jeszcze opisać reklamę w osobnych okrach co wykorzystamy. Podobnie rzecz ma się w Google – tu jednak Google dodatkowo analizuje efektywność opisu).

Nie będę teraz wchodził w szczegóły na temat tego jakiego rodzaju będzie to kampania. Czy na ruch, czy na leady, czy na komentarze, czy na Messengera. To jest przedwczesne.

Wciskam Start i kampania się optymalizuje. Facebook sprawdza co wyprodukowałem a następnie wyświetla ludziom, których określiliśmy jako odpowiednich, by zobaczyli reklamę i niejako bada skuteczność swoich działań.

Krok 6

Analiza i korekty

Przez cały czas analizuję efektywność kampanii.

Pamiętaj, że Facebook pobiera opłatę za wyświetlenia. Google za kliknięcia. Ekonomicznie więc jest pracować z Facebook. A i tu i tu są ci sami ludzie. A na Facebook może jeszcze mieć ich w społeczności. Google nie ma tej funkcji dlatego tak walczono o YouTube. Nie miej złudzeń – YouTube to taki inny Facebook. Poświęcę temu osobny rozdział.

Przy dobrze zoptymalizowanym budżecie – czyli zależnie od tego, ile będziesz skłonny zapłacić za dzienne usługi Facebook w ramach Kampanii – Twoje reklamy powinny pokazać się kilkunastu tysiącom ludzi w ciągu tygodnia i liczba ta będzie stopniowo rosła.

Z czasem kiedy już zacznie działać kampania i zaczną się szalone zakupy Twoich usług czy produktów, stosując swoje umiejętności ograniczę wyświetlanie reklam osobom, które już kupiły. One już Cię znają. Ciągłe pokazywanie im reklam to przepalanie budżetu. Tego nie chcemy.

Kiedy biznes ruszy będziemy wiedzieli jaka grafika jest skuteczna i która grupa docelowa (grupa Klientów jakie określimy) jest właściwa. Te wyniki mogą Cię zaskoczyć. Mnie zawsze zaskakują. Tworząc kampanie tego rodzaju kieruję się zawsze (przy twoim udziale) bardzo subiektywną wizją świata i nie jest ona w żaden sposób skorelowana z tym, jak widzą Cię inni.

Kiedy mam wyniki a uzyskuję je codziennie albo pozwalam Kampanii działać albo wprowadzam korekty. Takie korekty to zmiana grafik, wyłączenie nieskutecznych, dodanie innych grup docelowych lub inne zmiany, które poprawią optymalizację.

Krok 7

Krok 7 to remarketing.

To w zasadzie nieograniczone możliwości wdrażania dziesiątek funkcjonalności, które pomogą nam steować ruchem Klientów oraz zarządzać tymi, których dane kontaktowe już pozyskaliśmy.

Dostępnych jest setki narzędzi. Można wdrażać boty, które będą udawały, że rozmawia z nami człowiek przez Messengera. Można tworzyć interaktywne konkursy on-line. Można w końcu zbierać dane przez różne opcje zapisu do Newslettera – bo Newsketter jest niezwykle ważny element budowania społęczności.

Newsletterem zajmę się w osobnym wpisie. Regularny mailing to podstawa utrzymywania kontaktu z osobami, które zostawiły Ci swoje namiary. Bardzo często firmy totalnie to zaniedbują. Błąd. Widziałem firmy, które obsłużyły kilkanaście tysięcy klientów na przestrzeni lat i w żaden sposób nie dbały o podtrzymywanie kontaktu! A przecież konkurencja nie śpi.

Krok 8

Blog

Jeżeli chcesz budować jakąkolwiek społeczność blog jest absolutnie kluczowy. Z wykorzystaniem Twoich zdjęć tworzę posty, które są ciekawe, atrakcyjne i stanowią pokarm dla robotów Google.

Google nieustannie przeczesuje strony WWW i indeksuje je. To zaś powoduje, że jeżeli tworzymy wartościowe treści i są one regularne, nasza pozycja w rankingu rośnie bez pieniędzy.

Posty bloga lądują też automatycznie na Facebook i na LinkedIn. W każdym razie takie połączenie uważam za wskazane. Oszczędzajmy swój czas!

Blog to też miejsce do prezentacji materiałów, które spowodują, że Klient zastanie na stronie dłużej. Zauważ, że ten materiał na siłę mógłbym opublikować na Facebook. Ale zostałby wtedy na Facebook a Ty byś tu nie trafił! Moim celem było byś trafił właśnie tu.

Krok 9

Posty na Facebook

Wbrew powszechnej opinii posty na Facebook nie służą sprzedaży. Ale mogą przyczynić się do niej w efekcie stosowania wielu narzędzi i aplikacji chmurowych.

Aby było jaśniej – cała strona na Facebook to kompletnie osobny organizm niż Twoja kampania na Facebook. Wiem, zamiast jaśniej to ciemniej. Dlatego warto abyśmy doszli do etapu “Zaufaj mi” i pozwól działać. Tak samo jak Ty nie znasz się na tych sprawach i potrzebujesz wysokiej klasy fachowca tak samo ja nie poznam nigdy tajników Twojego biznesu. Ale będę się nim zachwycał!

Wracając: posty na Facebook służą budowaniu społeczności wokół Ciebie. Ciebie, nie firmy czy produktu. Znowu kładę na to nacisk. Ludzie chcą widzieć ludzi i się z nimi utożsamiać. Czy jesteś w stanie zbudować społeczność wokół kafelków, części samochodowych, lakieru do paznokci czy pizzy albo makaronu? No pewnie, że nie. Kupujesz i masz. Używasz, zjadasz, zapominasz.

Ale jeżeli widzisz fajnego faceta kładącego kafelki (pamiętasz “polskiego hydraulika”?), specjalistę mówiącego o częściach (wydawałem kiedyś magazyn motoryzacyjny dla branży i już wtedy pokazywałem jak działają mechanizmy. Pamiętasz Top Gear?), dziewczynę malującą paznokcie (dziewczyna sama w sobie jest wabikiem dla mężczyzn ale to słabo przekłada się na biznes) czy atrakcyjną kobietę jedzącą pizzę czy makaron lub bawiącą się nim (nawet używając go jako kolczyków czy seksownie zasysając z widelca – nie pomyślałeś, prawda?) natychmiast tworzy wokół tego produktu ludzki wymiar.

Wiedząc to zrozumiesz, czemu Twój fanpage może być martwy a kolegi, robiącego ten sam biznes ale inaczej – kwitnie.

Tak więc posty budują społeczność, którą potem wyłowię różnymi narzędziami do mailingu.

Krok 10

Krok dziesiąty to automatyzacja.

Skoro dobrnąłeś aż tutaj zapewne czujesz się przygnieciony dawką informacji. I zapewne widzisz mnóstwo pracy, zarobionego człowieka, który całymi dniami ślęczy nad komputerem.

Nie bardziej mylnego. Wszystko, co wyżej napisałem (swoją drogą napisanie tego przewodnika zajęło mi niecałe 45 minut, treść obejmuje blisko 2500 słów czyli tyle, ile 10 postów na blogu – czy już rozumiesz?) można zautomatyzować. Lub większą część. Ale trzeba wiedzieć jak.

W efekcie automatyzacji Twój biznes działa a ja tylko przez pierwsze pięć dni poświęcam Ci sporo czasu a potem – cóż, widzę Cię raz w miesiącu. A wszystko dzieje się niejako samo. Publikują się posty na blogu, publikują się posty na FB, Klienci dostają maile z podziękowaniami za aktywność, wysyłają się mailingi.

Rzecz jasna, jeżeli chcesz, bym zajął się Twoim biznesem w sposób dedykowany, kiedy muszę być w Twoim życiu biznesowym obecny codziennie, to jest to do zrobienia ale w całkowicie innym budżecie niż ten, który opisałem.

Potraktuj to wszystko jako tzw. pakiet startowy – basic set. Ale już ten basic set spowoduje, że Twój biznes w Internecie ruszy z tak zwanego koputa a sprzedaż będzie rosła progresywnie. Dodatkowe klicki można zawsze dołożyć.

fotografia produktowa

Dodatkowe klocki

Na dodatkowe klocki przyjdzie czas. Ponieważ zapewne Cię to ciekawi, to w skrócie:

  • Instagram – odradzam. Szkoda czasu. Chyba, że jesteś celebrytką promującą piękną sylwetkę.
  • LinkedIn – odradzam. Chyba, że chcesz po prostu “być obecnym” bo wypada.
  • Twitter – marnowanie energii.
  • Pinterest – tylko dla artystów na zasadzie portfolio.
  • Mnóstwo innych portali – tylko jeżeli mają opcję celowanych kampanii na wyświetlenia.
  • Setki dedykowanych narzędzi, dzięki którym rośnie atrakcyjność Twojej witryny.
firma produkcyjna

Sądzę, że teraz jest jaśniej.

W razie pytań pozostaję do dyspozycji.

A teraz – skoro dotarłeś do tego miejsca – moja propozycja:

  • Poprowadzę Twój Fanpage przez 30 dni bezpłatnie!
  • Stworzę Twój wizerunek na FB
  • Wykonam Tobie i Twojemu zespołowi sesję fotograficzną – to będzie jedyny koszt jakie poniesiesz!
  • Zdjęcia, jakie powstaną użyję do prowadzenia Twojego Fanpage!
Panie Kucharzu

Robert Gołębiewski – MrPhotographerLondon
Osiadły w Grodzisku Mazowieckim fotograf, portrecista, ekspert od budowania wizerunku w Internecie i mediach, public relations, marketingu i sprzedaży.
Kieruje się pasją.

5 sposobów skutecznego polecania

Statystycznie mojej sesje pochodzą w blisko 70 procentach z poleceń. Polecenia odbywają się głównie przez pokazywanie moich prac. Tak zresztą odbywa się większość poleceń na świecie. Przez pokazanie efektu czyjejś pracy oraz wyrażenie zadowolenia – bo polecenie wychodzi od nas.

Jeżeli mieliśmy już sesję i mnie polecasz – zacznę od tego, że dziękuję Ci za to z całego serca. Swoim poleceniem dajesz całą sobą lub całym sobą świadectwo jakości mojej pracy.

Statystycznie mojej sesje pochodzą w blisko 70 procentach z poleceń. Polecenia odbywają się głównie przez pokazywanie moich prac. Tak zresztą odbywa się większość poleceń na świecie. Przez pokazanie efektu czyjejś pracy oraz wyrażenie zadowolenia – bo polecenie wychodzi od nas.

Dziś opowiem Ci jak najskuteczniej kogoś polecać – a zacznę od tego, jak polecać kogoś z wykorzystaniem mediów społecznościowych.

Zanim przejdę do rzeczy proszę Cię o polecenie mnie.

Proszę o polecenie Twoim znajomym. Co więcej, odwdzięczę się. Jeżeli w efekcie Twoich poleceń zrealizuję dwie sesje, otrzymasz ode mnie album ze zdjęciami ze swojej sesji!

mrphotographerlondon

A teraz do rzeczy.

1. Polecanie przez Facebook – udostępnianie

To najmocniejsza forma polecenia. Czemu? Facebook jest skonstruowany według modelu kręgów kontaktów. Symuluje zachowania społeczne. Kręgi społeczne. Ja znam kilka osób, Ty znasz kilka osób. Nasze kręgi przecinają się bo wspólnym zbiorem jesteśmy JA i TY. W sumie kłania się matematyka i praca na zbiorach.

Jeżeli więc ja publikuję Twoją fotografię a Ty ją udostępniasz – co się dzieje:

a) Twoi znajomi widzą Twoje zdjęcie – czyli moją pracę.

b) Twoi znajomi mogą pójść po nitce do kłębka i wejść na moją stronę Facebook i obejrzeć inne prace.

c) Twoi znajomi dają Polubienie (LIKE) w tym akurat udostępnionym wpisie – w efekcie ja mogę zaprosić ich do polubienia – a przez to – obserwowania mojej strony.

Popatrz na to zdjęcie powyżej.

Każdy wpis na Facebook ma parametry widoczne dla administratora strony. To jest zapis mojego posta, który widzę ja.

To co piszę może wyglądać trochę jak poradnik wykorzystywania Facebooka. Ale jeżeli nie masz takiej wiedzy i będzie przydatna, bardzo się cieszę. Ale do rzeczy:

Liczba odbiorców – to liczba osób, którym wyświetlił się ten post. To jest tak zwany “Zasięg organiczny”. Jak wiesz, Facebook to przede wszystkim maszyna marketingowa. Płaci się za to, aby możliwie jak najwięcej osób zobaczyło post czy reklamę. Ale algorytm Facebooka bardzo promuje posty o dużym zasięgu organicznym. Czemu? Bo przy okazji takich posów łatwo pokazuje się reklamy.

Aktywność – aktywność to przewijanie, rozwinięcie, przeczytanie całego tekstu, wejście na moją stronę lub na stronę WWW.

Ikony polubień mówią o 58 polubieniach. Kiedy piszę ten post jest już 61.

Polubienia też mają swoją “moc”. Wszystko, co jest inne niż wykły kciuk w górę również zwiększają zasięgi.

Zwiększanie zasięgu to wyświetlanie posta ludziom w naszych kręgach. Algorytmy często ograniczają zasięgi aby skłonić do większej aktywności lub zwyczajnie do wydania pieniędzy na reklamę.

Ten post nie jest reklamowany – to dzięki tylu udostępneniom zyskał tyle polubień i zasięg blisko 1700 osób.

2. Polecenie przez Facebook – dowód społeczny

Najważniejszez udostępnień jest to, którego dokonała bohaterka zdjęcia. Czemu? To ona jest osobą zadowolona i ona to pokazuje. I co się dzieje dalej?

W efekcie osoby, które dają polubienia również powiadamiają inne osoby, co lubią. Ich krąg znajomych też to widzi.

Ale najważniejsze jest to, że wśród kręgu znajomych są osoby, które komunikują się ze mną i pytają o sesję. Tak działa polecenie w wersji “dowodu społeczecznego”.

3. Polecenie przez Facebook – komentowanie po udostępnieniu

Komentowanie, odpowiadanie na komentarze i podziękowania za komentarze jest niezwykle ważne. Facebook to tylko matematyczny algorytm. Kiedy widać, że odbywa się konwersacja – dłuższa niż dwa lub trzy słowa – zapewnia większe zasięgi.

Przykładem niech będzie ten post:

Post został udostępniony przez bohatera fotografii. I rozpoczęła się konwerscja, wymiana uprzejmości. Dynamiczna komunikacja. W efekcie post dotarł do 1284 osób i wywołał aktywność 420 osób.

Identyczna sytuacja miała miejsce w przypadku tego posta:

Ale kiedy nie ma udostępnień….

Zauważ, że pomimo tego, że jest bardzo dużo polubień, zasięg organiczny jest niższy niż w przypadków postów, które miały dużo polubień.

Podobnie jest tu. Post zebrał blisko 90 polubień. Jednak zasięg to “jedynie” 2612 odbiorców. Mimo, iż był promowany i dotarł do 994 odbiorców. Tych 994 odbiorców to precyzyjna grupa docelowa – w tym przypadku była to akcja remarketingowa.

Na ten moment starczy. W kolejnym poście napiszę jak polecać w realu.

Pamiętaj, że polecając kogoś w pewnym sensie bierzesz udział w procesie sprzedaży. Warto, abyś wiedział na czym ten proces polega.

Poleć mnie!

Ach…najważniejsze…..

Jeżeli skutecznie polecisz mnie komuś, otrzymasz album ze swojej sesji!

Co oznacza “skutecznie”? Skutecznie czyli jeżeli osoba, której zostałem polecony skorzysta z moich usług! Z góry dziękuję!

P.S. W zasadzie nic nie robisz….. tylko pokazujesz efekt naszej sesji…. na Facebook na swojej tablicy!